Voy Por Ti

Voy Por Ti

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział Świąteczny :)

Dodaję go teraz, bo w święta pewnie nie będę miała zbyt dużo czasu... :)

Tata wymyślił sobie, żebyśmy pojechali na Wielkanoc na Karaiby. Na szczęście zarówno dla Angie, jak i dla mnie ważne jest, żeby spędzić te święta z rodziną i przyjaciółmi. 
Odkąd tata poślubił Angie, moje życie całkowicie się zmieniło... Tata już mnie tak nie pilnuje. Mogę nocować u dziewczyn, wychodzić z Leonem... Są jednak granice. Co prawda mogę całować się z moim chłopakiem, nawet przy tacie, ale łapie go wtedy nagły i gwałtowny "napad kaszlu", ale to pewnie "tylko alergia". Angie wprowadziła do naszego domu wiele radości i świeżego powiewu. Wszędzie stoją nasze zdjęcia z wycieczek i różnych wypadów, ze Studia, mnie z przyjaciółmi i mamy. Pozwoliła mi nawet pomóc jej zaaranżować na nowo salon, a tata oczywiście to uwiecznił i postawił w ramce na biurku w biurze
- Moje dwie piękności - powiedział wtedy i obcałował nas obie.
Teraz toczył zażartą dyskusję z nim o zaletach wyjazdu.
- Pomyślcie tylko o tym słońcu, cieple...
- Tu tez jest ciepło - zauważyła Angie.
- Ale to nie Karaiby.
- A to nie argument - powiedziałam. - Tato, chcę te święta spędzić z przyjaciółmi. Tam będziemy tylko my, a tu możemy zaprosić Ramallo i Olgę, i moich przyjaciół, i Leona z rodzicami, i waszych znajomych i będzie taka fajna atmosfera, jak będą wszyscy razem przy jednym stole...
Tata popatrzył na mnie. Wiedziałam, że świecą mi się oczy i uporczywie nie spuszczałam wzroku. 
- No dobrze. Niech wam będzie, ale wy do wszystkich dzwonicie.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję! - zawołałam i rzuciłam się na tatę.
Tata posiedział chwilę z nami, a potem poszedł jeszcze coś załatwić, a ja i Angie zaczęłyśmy dzwonić do naszych przyjaciół. Pół godziny później wszyscy już byli poinformowani. Nie mogłam się już doczekać...

Sobota
Od rana ja, Angie, Olga i mama Leona siedziałyśmy w kuchni i przygotowywałyśmy ciasta na jutro. Umówiłyśmy się, że dzisiaj pieczemy, a jutro od 6 rano gotujemy zwykłe posiłki, żeby wyrobić się przed śniadaniem o 9 i obiadem o 14. Oczywiście nie obyło się bez kilku stłuczonych talerzy i szklanek, a przyczynił się do tego Leon. 
Przyszedł razem z rodzicami. Nasi ojcowie zaczęli rozmawiać o interesach i Japończykach, a jemu znudziło się z nimi siedzieć i przyszedł nam pomóc. Już po pięciu minutach stłukł talerz i szklankę. Po kolejnych trzech, sama wygoniłam go z kuchni. Oczywiście najpierw wszystko posprzątał.

Niedziela, Wielkanoc
Kiedy dochodziła 8 przyszły: Ludmi, Fran, Cami, Naty i Lara. Chłopacy mieli przyjść później, a Leon siedział tu od 7 rano. Od razu poszłyśmy na górę przebrać się.
Po godzinie zeszłyśmy na dół:
Fran   Ludmi   Naty   Lara   Cami   pani Verdas   Angie   Ja
Wszystkim szczęki opadły. Tata i pan Verdas podeszli do swoich żon i je wyściskali. Do nas podeszli nasi mężczyźni. Leon patrzył na mnie jak w obrazek.
- Ślicznie wyglądasz - szepnął mi do ucha i pocałował. Tata był w tak dobrym humorze, że nie dostał swojej "alergii".
- Usiądźmy do stołu - powiedział Ramallo. - Olga zaraz przyniesie śniadanie.
Wszyscy zajęli swoje miejsca i po chwili na stole pojawiły się półmiski z przysmakami.
Po śniadaniu tata oznajmił:
- A teraz czas na zabawę. W nocy ja i Angie pochowaliśmy w ogrodzie i domu czekoladowe jajka. Nasza kochana młodzież musi je znaleźć, a ten kto zbierze najwięcej otrzyma nagrodę.
- Tato, chyba jesteśmy już na to za starzy - zaśmiałam się.
- Na zabawę nigdy nie jest się za starym - mrugnęła do mnie pani Verdas.
No więc wszyscy wzięliśmy koszyki i zaczęliśmy szukać. Lara wpadła na pomysł, żeby podzielić się na drużyny, tak więc ja byłam z Leonem, Lara z Diego, Fran z Marco, Cami z Broduey'em, Naty z Maxim, a Ludmi z Federico. My poszliśmy najpierw do mojego pokoju i generalnie obszukaliśmy cały dom, i znaleźliśmy tylko 4 jaja. Wyszliśmy do ogrodu z zaczęliśmy chodzić po krzakach. Nagle Leon złapał mnie w talii i przyłożył palec do ust.
- Co? - szepnęłam.
- Śliczna jesteś - odpowiedział i pocałował mnie namiętnie.
- Fuj! - rozległo się za naszymi plecami. Obejrzeliśmy się i zobaczyliśmy Tomasa. Nie widziałam go, odkąd wyjechał po tym jak mnie porwał.
- Czego tu chcesz? - warknął Leon i schował mnie za swoimi plecami.
- Odwiedzam starych znajomych - uśmiechnął się ironicznie.
- Uważaj bo ci uwierzę. Albo stąd pójdziesz, albo dzwonie na policję. Słyszałem, że cię szukają. Może ułatwię im zadanie.
- Właściwie, to jestem tylko ciekawy czy Violetta powiedziała ci o takiej jednej... Hm, możliwe, że nieistotnej sprawie.
Leon zdezorientowany spojrzał na mnie, a potem na Tomasa. Ja tez nie wiedziałam o co mu chodzi. Sama jego obecność wyprowadzała mnie z równowagi. Po tamtym incydencie przez miesiąc dochodziłam do siebie.
- Jakiej sprawie? - zapytał Leon coraz bardziej zaniepokojony.
- Że jest ze mną w ciąży - powiedział jak gdyby nigdy nic.
- CO?! - zapytałam jednocześnie z Leonem.
- Zdajesz sobie sprawę, jakie głupoty wygadujesz?! - krzyknęłam. Zauważyłam, ze Leon trzyma w ręku telefon i wykręca jakiś numer. Miałam nadzieję, że na policję. - Jesteś nienormalny.
- Oj Violu, daj spokój. Nie okłamuj swojego chłopaka.
- A ty zniknij mi z oczu - powiedziałam. Po chwili zauważyłam za drzewem mundur naszej policji, a kilka sekund później Tomas był już zakuty w kajdanki. Odetchnęłam z ulgą. Leon od razu mnie przytulił i pocałował w głowę.
- Jak się czujesz.
- Dobrze. Leon, dziękuję, że mu nie uwierzyłeś. Powiedziałabym ci o czymś takim, ale do niczego nie doszło...
- Skarbie, nie przejmuj się. Kiedyś uwierzyłem Tomasowi i to prawie zepsuło nasz związek. Poza tym, dlaczego miałbym uwierzyć psychopacie, który porwał moją księżniczkę, a nie samej księżniczce?
- Kocham cię - szepnęłam.
- Ja ciebie też. A teraz weźmy się za te jajka, bo przegramy - uśmiechnął się.
Oczywiście przegraliśmy. Lara i Diego znaleźli najwięcej jajek, ale przynajmniej mogłam się bawić i nie martwić, że ktoś nam przeszkodzi.


















_________________
Na koniec życzę Wam wszystkim wesołych, spokojnych i rodzinnych świąt.
Smacznego jajka, słodkiego baranka, czekoladowego zajączka i mega-mokrego dyngusa :*
Hania :*

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 64

Na początku taka jedna sprawa. 
Mianowicie jeden z komentarzy, a dokładnie jedno słowo  - łaskawie - trochę mnie dotknęło... Może nie potrzebnie, a autor luba autorka komentarza nie miał/miała nic złego na myśli, ale staram się jak mogę. Jednak tak jak pisałam: SZKOŁĄ JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZA. W przyszłości chciałabym dostać się na medycynę i muszę w to włożyć jak najwięcej pracy, bo od tego zależy moje dalsze życie. Chciałabym mieś więcej czasu na pisanie bo to uwielbiam, ale jednak nie jestem już w gimnazjum, tylko w połowie liceum i muszę myśleć więcej o przyszłości. Może to brzmi banalnie i żałośnie, ale piszę, co myślę i czuję. Uwielbiam pisać dla Was o Tini i w ogóle, ale mam też lekcje i nie zawsze mam czas dodać rozdział, nawet w weekend. Proszę tylko o wyrozumiałość i cierpliwość. Dziękuję.

Ostatni dzień wycieczki
Jorge
Przez wszystkie dni naszej wycieczki nie rozmawiałem z Tini, a ten cały Austin wciąż chodził z nią i z dziewczynami. Wiem, że rozmawiały o tym z Rodrigo i się zgodził. Nie lubię Austina, ale chyba przesadziłem z tą kłótnią... Nie wygląda, jakby był zakochany w Martinie. Dlaczego jestem takim palantem? Facu powiedział mi to tej samej nocy, której zerwałem z Tini. Następnego dnia widziałem, że ma czerwone oczy, ale potem już tylko się śmiała. Może lepiej jej beze mnie... Chociaż mówiła, że mnie kocha... Może jeszcze nie wszystko stracone.
- O czym tak kontemplujesz? - zapytał Diego ze zmarszczonymi brwiami.
- O Tini - powiedziałam, a Xabi razem ze mną. 
- Dziś ostatni dzień w Paryżu. Pomyśl i zorganizuj coś. Ona na serio cię lubi, co jest dziwne. Spójrz tylko na siebie - powiedział Samuel i udał zniesmaczonego.
Po chwili podszedł do nas Rodrigo. 
- Idziemy do autobusu, macie dziś cały dzień na zakupy, jedzenie itp.
Chłopacy zdążyli strzelić sobie foty, ja i Rodrigo zrobiliśmy to samo:

Potem poszliśmy na spacer i ktoś cały czas robił zdjęcia:



Tini
Mam już dosyć tego, że ja i Jorge zachowujemy się, jakbyśmy się nie znali. MAM DOŚĆ i zamierzam to zmienić. Chciałam zdjęcie z Rodrigo, Facu i dziewczynami, więc podeszłam do niego, wzięłam głęboki wdech i...:
- Em... Jorge, zrobisz nam zdjęcie? - zapytałam cicho. Patrzył na mnie chwile zdziwiony, ale uśmiechnął się delikatnie i powiedział: 
- Jasne!




Jedno zdjęcie z Facundo było ryzykowne, ale chciałam sprawdzić reakcję Jorge. Nic nie powiedział, tylko się uśmiechnął i oddał mi aparat.
- Jakbyś czegoś jeszcze potrzebowała, to chętnie pomogę - powiedział i odkręcił się.
Może jeszcze nie wszystko stracone...
Zajęłam się potem chodzeniem z dziewczynami po sklepach i zdjęciami:




Później poszliśmy do restauracji na obiad. Ja i Facu zamówiliśmy sushi na spółkę, a reszta kurczaka curry. Oczywiście tu też nie obyło się bez zdjęć.






Po posiłku musieliśmy wracać do autobusu, żeby nie spóźnić się na samolot. Miałam iść jeszcze do toalety, kiedy poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu...

_______________
Miłego czytania :)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 63 cd XD

Cande
- No dobra, ale nie denerwuj się. On też cię kocha.
- Wiem - odpowiedziała.

Tini
Candelaria ma rację. Jorge mnie kocha. Ja jego też. Postaram się z nim spokojnie porozmawiać.
Kiedy Austin skończył przyszedł do mnie i powiedział:
- Przepraszam.
- Nie masz za co - uśmiechnęłam się.
- Przeze mnie pokłóciłaś się z chłopakiem...
- Przejdzie mu. Nie przejmuj się. Długo zastajesz w Paryżu? - zapytałam.
- Jeszcze cały następny tydzień.
- Więc pewnie się jeszcze zobaczymy. Masz tu mój numer - uśmiechnęłam się i dałam mu kartkę. - Ja lecę. Papa - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
Poszłam od razu do pokoju Jorge. Stał na tarasie i patrzył na wierzę Eifflea.
- Teraz możemy pogadać?
- A mamy o czym? - zapytał ozięble.
- Wydaje mi się, że tak. Poszedłeś i jesteś zły bez powodu - powiedziałam spokojnie.
- Bez powodu?! - krzyknął. - Tańczysz z jakimś gościem, on śpiewa ci piosenkę i twierdzisz, że nie mam powodu być zły?
- A jak ty tańczyłeś z tamtą Francuzką to co? Nic nie powiedziałam, chociaż widziałam jak na ciebie patrzyła! - odkrzyknęłam. 
- TO było co innego - powiedział z mniejszym przekonaniem.
- No właśnie to było to samo. To była impreza, na imprezie się tańczy i to nie tylko z chłopakiem, i miał prawo zaśpiewać dla mnie, bo wcześniej powiedziałam, że lubię tę piosenkę. Dlaczego nie byłeś zazdrosny o Xabiego albo Diego, tylko akurat o Austina?
- Nie jestem zazdrosny!
- To może ja sobie coś ubzdurałam i mam zbyt wysokie mniemanie o sobie?!
- Może.
- Co się z tobą stało?
- Ze mną? To ty... albo nie ważne. Widać jeszcze za mało się znamy.
- Słyszysz, co mówisz? - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Tak. To koniec.
- Jak chcesz - powiedziałam dusząc łzy cisnące mi się do oczu. - Ale ja i tak cię kocham - dokończyłam i poszłam do swojego pokoju. 
Co ja takiego zrobiłam? Nic. A może jednak... Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Potem przyszły dziewczyny i zaczęły mnie pocieszać.
- Ty nie robiłaś mu sceny za tamtą laskę. To on ma problemy, ty nie jesteś niczemu winna - powiedziała Lara i przytuliła mnie, a dziewczyny jej przytaknęły.
- A może namówisz Austina, żeby z nami zwiedził Paryż? Nie było by ci tak smutno - zaproponowała Alba.
- Nie chcę ranić Jorge...
- Należy mu się nauczka - powiedziała Mechi.
- Ale aż tak... - odpowiedziała ze zwątpieniem Lodo. - Nie wiem czy to dobry pomysł...
- Wiecie co? - powiedziałam z pewnością w głosie. - Miałam się dobrze bawić i nic tego nie zepsuje. Chcę spędzić ten wyjazd z przyjaciółmi i zapamiętać to, co najlepsze. Jeśli Jorge nie chce być ze mną, to trudno. Jakoś to przeżyję, a Austin jest moim znajomym i chcę go lepiej poznać.
- Dzielna dziewczynka - uścisnęła mnie Mechi, a Cande strzeliła nam fotkę:


 - Też chcę! - zawołały Lodo* i Alba. (*Nie jestem pewna czy to Lodo... chyba nie, ale na potrzeby opowiadania przyjmijmy, ze tak ;))
________________
Na razie tyle :)
Może być? :)
Miłego czytania :*

Rozdział 63

Cande
Austin cały czas patrzył się na Martinę, a Jorge gdzieś poszedł. Czyżby się pokłócili? Podeszłam do Tini i zapytałam ją o to.
- To on coś sobie wymyślił. My tylko zatańczyliśmy i tyle!
- Ale teraz śpiewał dla ciebie - powiedziałam.
- I co z tego? Równie dobrze mógłby zaśpiewać dla kogoś innego. To źle że się podobam chłopakom? Kocham Jorge, ale nie ma powodu, żeby być zazdrosnym.

niedziela, 6 kwietnia 2014

LBA

Dziękuję Wiktoria Polka za nominację :*

Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania :)
2. Ile masz lat?
17 lipca skończę 17 :D
3. Ulubiony blog?
Najpierwsiejszy blog o Violettcie, który czytałam :)
4. Ulubiona aktorka/aktor?
Hm... Aktorka Emma Stone, a aktor... Chris Evans i Chris Hemsworth :)
5. Ulubiona piosenkarka/piosenkarz?
Piosenkarka - chyba nie mam XD a piosenkarz oczywiście Austin Mahone <3
6. Ulubiony film?
Nie mam jednego :) Ale bardzo lubię wszystkie części Harry'ego Pottera, wszystkie filmy o superbohaterach *.* i Ostatnią piosenkę :)
7. Ulubiona książka?
Kocham wszystkie książki jakie mam XD O wampirach, kryminały Erici Spindler, czasem jakiś romans, kroniki obdarzonych, Harry Potter, Percy Jackson i wieeleeee innych ;)
8. Ulubiona piosenka?
Banga! Banga!, Mmm Yeah, What About Love?, Killer, Playing with Fire, Monster, Nothing Else Matters, Its no Good, i wieelee innych XD
9. Ulubiony przedmiot w szkole?
Biologia, chemia i angielski :)
10. Ulubiona pora roku ( nie mam pomysłu ;))
Lato i wiosna :)
11. Spódnice vs. spodnie?
Najczęściej chodzę w spodniach, ale jednak wolę spódnice albo sukienki :)

Dziękuję jeszcze raz za nominację i za to, że ze mną wytrzymujecie... Sama jestem na siebie zła, że nie mogę pisać tak często, jakbym chciała, ale nie mam czasu... Szkoła mnie dobija... :(
I na koniec piosenki wciąż chodzące mi po głowie XD
( obejrzyjcie też teledysk w stylu lat 80. jeśli jeszcze nie widzieliście ;))


Rozdział 62

Alba
Wszystkie poszłyśmy do pokoju Tini z naszymi walizkami, a chłopacy poszli coś przekąsić i przebrać się w garnitury. Mechi najpierw uczesała nas wszystkie, Lodo i Lara zrobiły makijaż i zaczęłyśmy wybierać sukienki. Po godzinie wyglądało to tak:
Tini   Mechi   Cande   Lara   Lodo   Ja
Chłopacy zajrzeli do naszego pokoju. Wyglądało to komicznie, bo pokazywali się jeden nad drugim zza drzwi i było widać tylko głowy. No i wszyscy mieli głupie miny. Potem na ich twarzach było widać szok a w końcu zachwyt. Jorge patrzył na Tini jak w obrazek. Podobnie jak Ruggero na Mechi,  Xabi na Lodo, Diego na Larę, Samuel na Cande, a Facu na mnie. Właśnie na MNIE!
- I-idziemy? - zapytał Diego i wziął Larę pod rękę. Rodrigo już czekał na nas na korytarzu w smokingu.
- Gotowi? - zapytał i uśmiechnął się. - No to idziemy.
Byliśmy modnie spóźnieni, bo większość gości już przyszła. Wszyscy panowie mieli na sobie czarne marynarki, a panie sukienki we wszystkich możliwych kolorach: od białego zaczynając, przed żółty, niebieski, na czarnym kończąc.
Stoliki były poustawiane równo, talerze w takich samych odstępach, a obok kieliszków znajdowały się karteczki z imionami gości.
Obok znajdował się parkiet, na którym tańczyło już kilka par.

Lara
W chwili gdy weszliśmy na salę, wyszli kelnerzy i zaczęli ustawiać dania. Usiedliśmy więc na naszych miejscach. Na przystawkę podano krewetki królewskie, które wyglądały bardzo smakowicie. Niestety jestem na nie uczulona i nie mogłam ich spróbować. Za to Diego zjadł zarówno swoją, jak i moją porcję.
- Tylko nie zjedz serwatki - zaśmiała się Mechi, a on wziął białą chustkę do buzi. Tini zrobiła w tym momencie zdjęcie:
- Weź się ogarnij! - powiedziałam i wyrwałam mu ją z ust. Spojrzał na mnie miną zbitego psiaka i powiedział:
- Pseplasam...
- No dobrze, ale nie rób tak więcej - zaśmiałam się. - Zdjęcie wyszło wyraźnie? - zapytałam przyjaciółkę.
- Jeszcze jak!

Tini
Po głównym daniu, zespół zaczął grać piosenki, więc wszyscy poszliśmy na parkiet. Tańczyłam z każdym, a z Diego nawet trzy razy i mam nadzieję, że czwartego nie będzie... podeptał mi obie stopy tak, że ledwo chodzę. Jorge zaproponował, że pójdzie po coś do picia. Ja ustałam niedaleko i wzięłam sobie przekąskę z tacy obok. Patrzyłam na tańczących przyjaciół, kiedy ktoś obok mnie ustał...

- Czemu taka ładna dziewczyna stoi tu sama?
- Bo czeka na swojego chłopaka - powiedziałam, ale byłam... zauroczona? Ten gość ma taki śliczny uśmiech...
- Jestem Austin, a ty...?
- Tini, miło mi cię poznać.
- A więc Tini, zatańczysz ze mną?
- Czemu nie - uśmiechnęłam się. W końcu jestem tu, żeby się bawić.
Austin świetnie tańczył, a ja nie mogłam pozbyć się wrażania, że go kojarzę.
- Jesteś aktorem? - zapytałam prosto z mostu. - Wydaje mi się, że cię gdzieś widziałam.
- Nie - uśmiechnął się. - Jestem wokalistą. Austin Mahone.
- A tak! Teraz już wiem - zaśmiałam się. - Uwielbiam piosenkę Banga! Banga!
Kiedy piosenka się skończyła wróciliśmy tam, gdzie wcześniej stałam. Jorge czekał na mnie z szampanem i nie był zbyt zadowolony. Podał mi kieliszek i od razu objął ramieniem. Jest kochany, ale przecież Austin nic nie zrobił.
- Cześć, jestem Jorge. CHŁOPAK Tini.
- Austin - przedstawił się mój nowy znajomy i podał Jorge dłoń. Mierzyli się wzrokiem i miałam wrażenie, że nie był to przyjacielski uścisk dłoni.
- Tini, Lodo chciała z tobą porozmawiać. Stoi przy bufecie - powiedział chłodno. Austin uśmiechnął się i powiedział.
- Rozumiem aluzję. Nie ściskaj jej tak za ramię, bo będzie miała siniaki. - powiedział, a potem zwrócił się do mnie - Do zobaczenia 
Puścił oczko i poszedł. Stałam tak chwilę, ale Jorge nic nie mówił, więc sama się odezwałam.
- Nie byłeś zbyt uprzejmy.
- Widziałaś jak na ciebie patrzył?
- No jak?
- Jakbyś była... 
- Kim?
- Nie kłóćmy się przy ludziach - powiedział, i faktycznie osoby stojące najbliżej popatrzyły się na nas.
Ja tylko prychnęłam i powiedziałam:
- Masz rację. Porozmawiamy w pokoju.
- A teraz wystąpi nasz gość specjalny Austin MAHONE!!!! - zapowiedział po francusku dyrektor hotelu. Na scenę wbiegł Austin. Patrzył prosto na mnie i powiedział:
- Zaśpiewam moją najnowszą piosenkę z dedykacją dla Tini - uśmiechnął się i zaczął śpiewać. 
Jorge spojrzał na niego, potem na mnie i poszedł. Miałam za nim iść, ale to on ma problem. JA nic nie zrobiłam. Nie chcę się z nim kłócić, ale to on coś sobie ubzdurał, więc po zrobieniu dwóch kroków zatrzymałam się i zaczęłam słuchać jednej z moich ulubionych piosenek. Z Jorge porozmawiam później.


_________________
Może być? :) 
Mam nadzieję, że się Wam podoba :)
Teraz zaczną się u mnie rekolekcje i będę wracała wcześniej do domu, więc może uda mi się coś napisać :)
I pytanie z innej beczki: Lubicie Austina Mahone? :) Ja ostatnio mam fazę na jego piosenki *.*