Voy Por Ti

Voy Por Ti

niedziela, 21 września 2014

Rozdział 96 "Jakoś to będzie, prawda...?"

- Więc to jest ta twoja choroba?! - usłyszeli. Violetta od razu poderwała się na równe nogi i spiekła raka.
- Lara, to nie tak... - zaczął Leon, ale dziewczyna mu przerwała.
- Ty się nie odzywaj. Nie mogłaś przeżyć, że Leon jest ze mną? Ha! Mogę się założyć, że mścisz się za tamta sukienkę! Jesteś niesamowita - powiedziała z nienawiścią. - Pogódź się z tym, że nie wszyscy cię lubią i nie będą latać wokół ciepie będąc na każde twoje skinienie. Taka jesteś niby niewinna i uczynna, ale z chęcią wbiłabyś mi nóż w plecy, prawda?!
Dla Violetty było tego zbyt wiele. Ze łzami w oczach wybiegła z pokoju, a potem z domu i ruszyła do siebie. Rozumiała, że Lara się wściekła, ale jej słowa i tak zabolały. Chciała przecież tylko pomóc Leonowi. Nie zrobiła nic złego...
- Nie zrobiłam nic złego - powiedziała sama do siebie i zamiast iść do domu, usiadła na pobliskiej ławce. Nawet nie zauważyła, kiedy dosiadł się Diego.

Lara ciągle stała, gotując się ze złości. 
- Nie powinnaś była mówić tego wszystkiego - powiedział Leon. On też był wściekły, ale na Larę.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak cię omamiła! Widziałam jak na nią wczoraj patrzyłeś. 
- To ty nie wiesz, co mówisz. Wszędzie doszukujesz się intrygi i oczekujesz ciągłego zapewniania, że cię kocham, ale wiesz co? Tak nie jest! - powiedział w końcu.
- C-co masz na myśli?
- Chcę, żebyś stąd wyszła...
- Zrywasz ze mną?! - pisnęła.
- Tak - odpowiedział po prostu.
- Pożałujesz tego! - zawołała po dłuższej chwili. - Ty i ta dziwka! - krzyknęła, trzasnęła drzwiami i już jej nie było.
Leon czuł się jeszcze gorzej niż przed przyjściem Violetty. Wydawało mu się, że Lara nie byłaby w stanie zrobić komukolwiek krzywdy, ale wcześniej nie widział takiego złowieszczego błysku w jej oku. Wiedział, że dzisiaj już nie uśnie.

- Kolejny raz widzę cię ze łzami w oczach. Wolałbym, żebyś się uśmiechała. Znów przez Leona?
- Tym razem nie - odpowiedziała z goryczą i opowiedziała całą sytuację.
- Wredna larwa - podsumował krótko chłopak. - Violu, nie masz się za co obwiniać. Chciałaś tylko pomóc. To ona ma jakiś problem. A teraz chodź. 
W drodze do domu zagadywał ją cały czas, żeby odciągnąć jej myśli od kłótni z Larą. W pewnym momencie zobaczyli Marco. 
- Hej, nie powinieneś leżeć w łóżku? - zapytała Violetta. - Fran mówiła, że jesteś chory.
- Wyszedłem jej szukać - powiedział zachrypniętym głosem. - Miała przyjść, ale nie ma jej już trzy godziny. Dzwoniłem chyba ze sto razy i za każdym razem włącza się sekretarka. To nie podobne do Francesci. Coś jej się stało... - powiedział i zaczął kaszleć. Diego poklepał go po plecach i we trójkę poszli z nim do jego domu. Violetta nakazała mu położyć się do łóżka i obiecała się nim zająć, dopóki nie wróci jego mama. Diego w tym czasie poszedł na policję zgłosić zaginięcie. Po powrocie odprowadził Violę do domu. Ani on, ani Marco nie pozwolili jej iść samej. W domu nikogo nie było, więc chłopak siedział z nią do powrotu Angie. Violetta zwinęła w kłębek i zasnęła na kanapie. 
Ludmiła siedziała zapłakana obok Federico.
Niby nie byli jeszcze razem, ale oboje czuli, że są sobie nawzajem potrzebni. Przed chwilą wpadł do nich na moment Diego. Wracał od Violi i opowiedział im o Francesce. Ludmi się załamała.
- Na pewno się znajdzie - próbował ją uspokoić Fede.
- A co jeśli coś jej się stało? A jeśli ona już...?
- Nie wolno ci tak myśleć!
Leżeli razem tak długo, ze oboje usnęli. Nie był to jednak sen dający długi wypoczynek.

Kiedy Fran poczuła, że samochód się zatrzymuje, serce jej zamarło. Poczuła, że ktoś bierze ją na ręce i niesie. Weszli do budynku, potem schodami na dół. Rzucił ją jak worek na materac. Włoszka jęknęła cicho. Słyszała jakieś skrzypienie i szuranie. Po chwili siedziała na krześle, a obok siebie czuła czyjeś bezwładne ciało.
Kiedy drzwi za porywaczem zamknęły się, usłyszała.
- Kim jesteś?
- Jestem Fran... A ty?
- Cornelia. 
- Jak długo tu jesteś?
- Nie wiem... Tydzień, może dwa...
Zamilkły, gdy usłyszały kroki za drzwiami. Porywacz najpierw zabrał Cornelię, a potem Fran. Rozwiązał im ręce i szybko opuścił pomieszczenie. Zamknął drzwi na oba zamki i oddalił się. Dziewczyny zdjęły opaski z oczu i rozejrzały się po pokoju. Fran czuła mniej wilgoci, niż w tamtym pokoju. Tapeta odłaziła ze ścian płatami, a miejscami widać nawet było tynk. Na podłodze leżały dwa zniszczone materace i dwa grube koce. Pod ścianą stał stary łamiący się stół i dwa krzesła. Oprócz tego był tu umywalka i lustro, w którym i tak niewiele było widać. Nie było tu okien, a jedynym źródłem światła była stara brzęcząca żarówka zawieszona przy suficie. Fran spojrzała na nową znajomą. Przed porwaniem musiała być ładną i wesołą brunetką. Domyślała się, że przy uśmiechu na jej twarzy pojawiały się urocze dołeczki. Jednak teraz twarz miała brudną i zapłakaną. Oczy napuchnięte i czerwone, usta suche i dawno nie rozciągające się w uśmiechu. Na oko wyglądała na 18 lat, ale mogła tez być młodsza. Francesca wykrzywiła usta w grymasie, który mógłby być ślicznym uśmiechem, gdyby nie sytuacja, ale to wystarczyło by zyskać zaufanie dziewczyny. Zbliżyły się do siebie i przytuliły. Postanowiły, że połączą materace i będą spać obok siebie, żeby było im raźniej.
- Jakoś to będzie, prawda? - zapytała Cornelia.
- Jakoś na pewno.

__________
Jest nawet wcześniej niż myślałam :)
Mam nadzieję, że się Wam podoba ;)
Trochę smutny, ale JEJ! LEON ZERWAŁ Z LARĄ :D:D
Zapraszam też do zakładki POSTACIE ;)

sobota, 13 września 2014

Rozdział 95 "Grypa, porwanie i zerwanie"

Dziewczyna ciągle nie była sobą. Razem z Fran i Angie zjadła śniadanie. Dzisiaj była sobota - miały cały dzień dla siebie. Po posiłku, Fran i Viola poszły na spacer. 
- Jak ci się układa z Marco?
- Świetnie - uśmiechnęła się przyjaciółka. - Jest taki kochany. Tylko po wczorajszym balu, znów wylądował w łóżku. Nie wykurował się przed imprezą i go zawiało. Wieczorem skocze do niego na moment. A co z Dean'em?
- Dzisiaj wyjechał do Waszyngtonu...
- Przykro mi.
- Nie powinno - uśmiechnęła się Violetta. - Tak jest lepiej. Oj, nie to miałam na myśli! Chodzi o to, że lubię go. I jest miły i w ogóle, ale...
- Ale ty ciągle coś czujesz do Leona - dokończyła za nią Francesca.
- Właśnie. 
- Nie poddawaj się - przytuliła ją przyjaciółka. - Będzie dobrze. Z Leonem czy bez, a teraz chodź na lody.

On cały czas szedł za nimi. Słyszał każde ich słowo. I nie mógł uwierzyć, że ciągle go nie zauważyły i nie poznały... Czy Violetta musi cały czas z nią iść?! Nie mogą się gdzieś rozdzielić?! Nie... Musi być cierpliwy. Przecież mówiła, że wieczorem pójdzie do Marco. Wtedy będzie mógł ją załapać...

Leon miał iść na trening, ale nie był w stanie. Miał gorączkę i cały czas było mu niedobrze. Mama stwierdziła grypę żołądkową. Czuł się fatalnie. Nie mógł się ruszać, kiedy tylko podnosił głowę miał mroczki i ledwo żył. Ojciec przyniósł mu do pokoju miskę, żeby nie musiał biegać do łazienki. Tylko teraz została sam. Matka nie dostała wolnego, a ojciec nie mógł wziąć wolnego. Leon zastanawiał się czy nie zadzwonić do Lary, ale nie zdążył, bo ona zadzwoniła pierwsza. 
- Leon, co ty sobie wyobrażasz?! Za tydzień masz ważny wyścig i nie ćwiczysz?! Wiem, ze jesteś dobry, ale w ten sposób nic nie osiągniesz! Myślałam, że bardziej ci zależy...
- Lara, ledwo mogę podnieść głowę - wychrypiał przez zaschnięte gardło. Zapomniał poprosić mamę o szklankę wody zanim wyszła. - Mam grypę żołądkową i 40 stopni gorączki.
- Oo... Przyjść do ciebie?
- Lepiej znajdź za mnie zastępstwo. Nie wiem czy dam radę jechać za tydzień.
- No dobrze... Odwiedzę cię później. Kocham cię.
- Ja ciebie też.
I znów był sam w ciszy. Ledwo mógł wytrzymać. Zaczynało mu brakować śliny i czuł jak język przylepia mu się do podniebienia. Właśnie odkrywał kołdrę, kiedy w drzwiach zobaczył twarz anioła.
- Violetta?
- Nic nie mów. Zaraz ci przyniosę wody - powiedziała i zniknęła. Po chwili wróciła ze szklanką wody. - Masz.
- Skąd się tu wzięłaś? - zapytał po wypiciu połowy szklanki.
- Szłam z Fran i spotkałyśmy twoją mamę. Miała wyrzuty sumienia, że zostawiła cię samego i poprosiła mnie, żebym się tobą zajęła. 
- Powinienem się domyślić.
- Od czego ma się przyjaciół - powiedziała z ledwo wyczuwalnym smutkiem. 
- A jeśli cię zarażę?
- Przeżyję - uśmiechnęła się i odgarnęła mu włosy z czoła. - Potrzebujesz czegoś? 
- Nie. Ale usiądź dalej. Nie chcę żebyś ty się tak czuła.
- Och, daj spokój - żachnęła się Violetta. - Jestem do twoich usług - uśmiechnęła się.
- To ja powinienem ci pomagać. Czuję się okropnie wiedząc, że nic nie mogę zrobić dla ciebie...
- Przestań - przerwała mu. - Idę ugotować ci rosół, a ty... A zresztą i tak nigdzie nie pójdziesz - uśmiechnęła się i ponownie opuściła pokój.
Leon mimo gorączki poczuł się lepiej. Co więcej,  cieszył się, że jest z nim. 

Poszło lepiej niż myślał. Violetta niedługo po wyjściu z lodziarni poszła w inną stronę. Jeszcze chwilę szedł za włoszką. Kiedy była niedaleko domu Marco, ruszył do ataku...

Fran nie mogła pozbyć się wrażenia, że ktoś za nią idzie. Co chwila odkręcała się, ale nikogo nie widziała. Skręcała już w ulicę, na której mieszkał jej chłopak. Na jej nieszczęście, nikogo tu nie było. Nawet staruszki z karmą dla kotów. Zaczęła żałować, że nie wróciła do domu. Było południe, ale nie czuła się bezpiecznie. I miała rację. Kiedy kolejny raz się odkręciła, zobaczyła jego... Stał z krzywym uśmiechem...
- CO tu robisz? Dlaczego mnie śledzisz?!
- Dowiesz się  w swoim czasie... - i zanim zdążyła krzyknąć zarzucił jej koc na głowę.
Fran nie mogła uwierzyć... Ufała mu. A on ją porwał... Dlaczego?!?!

- Smakuje? - zapytała Violetta nieśmiało.
- A mogłoby nie? Jest pyszny - powiedział Leon kończąc rosół. - Nie wiedziałem, że umiesz gotować.
- Ja też - zaśmiała się Violetta. - Leon...? Dobrze się czujesz?
- Nie wiem...
- Leon, jesteś zielony na twarzy! - zawołała przerażona i podsunęła mu miskę. 
Pięć minut później Leon nie mógł spojrzeć jej w oczy. Jego "męska duma" została urażona. 
- Przestań stroić fochy - powiedziała. - Jesteś chory. Pogódź się z tym.
- Dziękuję, że tu jesteś.
- Drobiazg. A teraz spróbuj się przespać - powiedziała i cmoknęła go w czoło, jak dziecko.
Zeszła na dół, ale po chwili usłyszała wołanie z pokoju chłopaka.
- Coś się stało?
- Nie chcę siedzieć sam... - powiedział sepleniąc. - Zostanies ze mnom?
- Dobrze - westchnęła i usiadła obok.
Rozmawiali jeszcze chwilę. Potem Leon zasnął, a Violetta głaskała go bezwiednie po lekko spoconych od gorączki włosach. I nie wiedząc kiedy, sama zasnęła z głową na jego ramieniu. Godzinę później obudził ich dźwięk otwieranych do pokoju drzwi...


__________
Jest dzisiaj, bo jutro nie wiem czy znajdę czas :(
Moja polonistka zgłosiła mnie do czytania fragmentów "Trylogii" Sienkiewicza... Lekko się stresuję, bo nie lubię takich publicznych występów :P
Wolę pisać w swoim pokoju - zamknięta i sama :)
Ale z ludźmi też trzeba mieć jakiś kontakt nie? Nawet taki outsider jak ja musi czasem wyjść z nory. Tak twierdzi moja mama XD
Ale się rozpisałam... 
Mam nadzieję, że rozdział się podobał :)
Piszcie komentarze, kocham Was :*

niedziela, 7 września 2014

Info

Przepraszam, ze nie dodałam dzisiaj rozdziału, ale nastąpiły małe komplikacje...
W ogóle zastanawiam się nad zakończeniem historii. Jeszcze nie teraz tak od razu, ale niedługo. Zwyczajnie nie mam czasu... Mam tyle dodatkowych zajęć, że nawet w sobotę i niedzielę chodzę do szkoły, tak jakby :(
postaram się coś dodać w tym tygodniu, ale nie obiecuję 

sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 94 "Bal cz.II"

- ...Violetta i Leon! - krzyknął Pablo. Na sali rozległy się oklaski. Tylko cztery osoby stały jak zamurowane: Violetta, Leon, Dean i Lara. Po dłuższej chwili król i królowa w końcu ruszyli się z miejsca. Pablo założył im na głowy korony. Gratulował im, ale nic do nich nie docierało. Kiedy zaległa cisza, Violetta zrozumiała, że wszyscy na coś czekają.
- S-słucham... - zapytała w końcu.
- Czas na wasz taniec. Maxi puszczaj muzykę. 
Leon pierwszy wziął się w garść, chwycił rękę Violi i ruszyli na parkiet. Reszta uczniów utworzyła wokół nich kółko. Zaczęli tańczyć w rytm muzyki, jednak trzymali się od siebie na odległość wyciągniętych rąk.
- Jak ci się podoba bal? - zapytał w końcu Leon.
- Jest ok. A... jak tobie układa się z Larą?
- Jest ok - powiedział po dłuższej chwili. Oboje czuli, że do końca piosenki będą rozmawiać w ten sposób. Jakby znali się, ale zupełnie nie mieli wspólnych tematów. A przecież wcześniej mogli nawijać bez przerwy i ciągle było im mało. - A tobie z Dean'em? - zapytał z grzeczności.
- Nie jesteśmy razem - powiedziała patrząc Leonowi w oczy. Wiedział, że nie kłamie.
- Jeszcze - dodał za nią. Violetta zignorowała go i dopowiedziała.
- Ale lubię spędzać z nim czas. I świetnie tańczy.
- Ja też chyba sobie jakoś radzę - uśmiechnął się krzywo.
- Tak, ty też. Leon, czy to musi tak wyglądać? - zapytała w końcu.
- Ale co?
- No... Wiem, że nie jesteśmy już razem, ale chyba możemy spróbować być chociaż przyjaciółmi! Wiem, że to będzie trudne, ale mimo wszystko nadal mi na tobie zależy i nie chcę, żeby kontakt nam się urwał. 
- Myślę, że możemy spróbować, przyjaciółko - Violetta uśmiechnęła się na te słowa. 
Z jednej strony oboje odetchnęli z ulgą, ale z drugiej czuli, że to będzie trudniejsze niż mogłoby się zdawać. Kiedy piosenka się skończyła uścisnęli się krótko, po przyjacielsku i wrócili do swoich partnerów. Dean mimo wszystko nic nie mówił. Był lekko zirytowany, ale przecież to był tylko taniec. Uśmiechnął się do Violetty i skierował znów na parkiet. Lara nie była tak wyrozumiała. Wyszła z Leonem na zewnątrz i zrobiła awanturę. Nie krzyczała głośno, bo nie chciała, żeby ktoś usłyszał. Leon uspokoił ją.
- Przecież nic się nie stało. TY jesteś moją dziewczyną, nie Violetta.
- Och, no dobrze - powiedziała w końcu. - Przepraszam - dodała i cmoknęła chłopaka w usta. Wrócili na zabawę. Leona zaczepił Diego, więc Lara poszła po poncz. Kiedy się odwracała, wpadła na kogoś i zawartość kubka wylądowała na sukience. Tą osobą była Violetta. Pisnęła cicho, gdy zimny napój przemoczył górę kreacji. Spojrzała na Larę.
- Ojej, przepraszam! Nie chciałam naprawdę - powiedziała i mimo, że mówiła prawdę, w jej głosie czuć było nutkę ironii. 
- Nic się nie stało - odpowiedziała chłodno dziewczyna i odwróciła się na pięcie. - Dean, jedźmy do domu.
Pięć minut później siedzieli już w samochodzie. Była dopiero 1 w nocy. Violetta planowała bawić się do rana, ale teraz nie miła nawet humoru na rozmowę. 
- Nie przejmuj się. I tak wyglądasz ślicznie.
- Dzięki. Wejdziesz? - zapytała, kiedy byli pod jej domem. 
- Z chęcią.
Podczas gdy Violetta przebierała się w coś wygodniejszego, Dean rozglądał się po jej pokoju. W końcu dziewczyna wyszła ubrana w zwykły dres. Włosy związała w kok. Odłożyła buty do szafy, suknię wrzuciła do kosza na pranie i usiadła na łóżku obok chłopaka.
- To co teraz robimy? - zapytała.
- Hm... Może obejrzymy jakiś film - zaproponował Dean.
Zeszli więc na dół. Violetta włączyła telewizor i DVD, a chłopak wybrał film Faceci w czerni. Usiedli obok siebie na kanapie i zaczęli oglądać. Kiedy seans się kończył i Will Smith zabijał ostatnich już kosmitów, Dean spojrzał na Violettę.
- Muszę ci coś powiedzieć... - Viola spojrzała tylko na niego pytająco. Czuła w tonie jego głosu, że to nie będą dobre wiadomości, ale dzielnie patrzyła mu w oczy. - Wyjeżdżam. Mój brat dostał awans i razem z nim przeprowadzam się do Waszyngtonu...
- O - powiedziała po prostu. - To... Świetnie. Znaczy dla twojego brata. Cóż... Cieszę się, że cię poznałam i na pewno o tobie nie zapomnę. ani o tym co dla mnie zrobiłeś - powiedziała i przytuliła go.
- Ja o tobie tez mała - uśmiechnął się. - Musze już iść. Zobaczymy się jeszcze?
- A kiedy wylatujesz?
- Jutro... A w zasadzie dzisiaj.
- Hm... Kiedyś na pewno się zobaczymy - uśmiechnęła się.
Kiedy Dean opuścił jej dom, poszła do swojego pokoju. Położyła się do łóżka. Była już prawie 4 nad ranem, ale Violetta w ogóle nie czuła się śpiąca. Myślała o Leonie i Larze. Cieszyła się, że dogadała się z chłopakiem, ale irytowała ją jego nowa dziewczyna. Nie żeby czułą się lepsza, ale uważała, że Lara to po prostu nie jest dziewczyna dla Leona.
Leżąc usłyszała otwierające się na dole drzwi i przyciszone szepty. To Angie i Fran wróciły z balu. Myśląc, że Viola już śpi, rozeszły się do swoich pokoi.

Leon opadł zmęczony na łózko. Nie zasnął jednak. Myślał o balu i Violettcie. Tak, właśnie o niej. Nie o Larze. Żałował, że tak szybko zaczął chodzić z Larą. Violetta jest przecież  jest od niej ładniejsza, delikatniejsza i milsza. I tak pięknie wyglądała w tej czerwonej sukni... Dużo lepiej niż Lara. Dobrze, że chociaż mogę być jej przyjacielem - pomyślał. Zresztą, ona ma Dean'a... Leon musiał przyznać, że w głębi duszy jest mu wdzięczny za uratowanie Violi. Z tą myślą w końcu usnął...

Fran nawet nie wiedziała, kiedy usnęła. Obudziła się, gdy za oknem był już zupełnie jasno. Wstała i leniwie się przeciągnęła. Umyła się i planowała zejść na śniadanie. Przechodząc obok pokoju Violetty usłyszała krzyk. Weszła tam szybko...

Violetta usnęła nad ranem, a teraz śniła najpiękniejszy sen. Tak jej się początkowo zdawało.
Była z Leonem na plaży.
Spacerowali.
Śmiali się.
Rozmawiali.
Całowali się.



Leon robił jej zdjęcia.
Usiedli na piasku przytuleni.
Leon poszedł po lody.
Wrócił.
Dał jej jeden rożek, a drugi zniknął...
Uśmiechnął się przerażająco...
Złapał za spód podbródka...
To była maska...
A pod nią Lara...
Violetta zszokowana nie mogła się ruszyć...
Po chwili była już w wodzie...
Tonęła...
- Viola! wstawaj! - zawołała Fran. - Viola! To był tylko sen!
Violetta poderwała się i zaczerpnęła nagle dużo powietrza, jakby dopiero co wynurzyła się z wody.
- TO był sen - powtórzyła jak robot, ale mimo wszystko przytuliła się do przyjaciółki. Chodźmy na śniadanie.




______
Jest druga część :)
Później niż planowałam, bo mam malowanie w domu i laptop był przygnieciony stosem książek i fiolą XD 
Ponieważ zbliża się koniec wakacji czas na kilka spraw organizacyjnych:
1. Można powiedzieć, że jestem już maturzystką, więc muszę się głównie skupić na nauce. Będę jeździć na kursy przygotowawcze w soboty, więc rozdziały będą się pojawiać w niedziele. 
2. Postaram się je dodawać co tydzień, ale nie obiecuję. 
3. Liczę, że nie będzie mi mieli za złe, że rozdziały nie będą się pojawiać zbyt często.
To chyba tyle :)
I na koniec zapraszam Was do zakładki INFORMOWANI :)

środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 93 "Bal, cz.I"

Rozdział dla Violetty Verdas :) Tak ja poprzedni :*

Kiedy byli na miejscu, Dean szybko podbiegł do drzwi pasażera i pomógł wysiąść Violettcie. W tym samym czasie przyjechał Leon z Larą. Violetta mimowolnie zmierzyła dziewczynę wzrokiem i zagotowała się w środku. Nowa dziewczyna Leona miała taką samą suknię jak ona. Nie żeby była zazdrosna, ale żadna dziewczyna nie lubi takich sytuacji. Na dźwięk głosu Dean'a aż podskoczyła.
- Ty wyglądasz piękniej - szepnął jej do ucha. Viola odwdzięczyła się uśmiechem i ruszyli na salę.
Czuła na plecach wzrok Leona i mimowolnie triumfalnie się uśmiechnęła. Będąc na miejscu, zatkało ich. Owszem, Viola widziała wcześniej pomieszczenie, nawet już z dekoracjami, ale teraz wyglądało to zupełnie inaczej. Światła były lekko przygaszone, na stołach paliły się świece, a wokół pełno było rozmawiających nastolatków. Na podwyższeniu w końcu sali stał już Maxi w koszulce z nadrukowanym krawatem i w marynarce. Był w swoim żywiole.
Do Violetty i Dean'a od razu podeszła reszta przyjaciół. Stali chwilę i rozmawiali. Równo o 19 obok Maxiego stanął Pablo.
- Witam wszystkich na pierwszym balu organizowanym przez Studio. Na początek chcę podziękować pomysłodawczyniom i wykonawczyniom wszystkiego: Violettcie, Ludmile, Natalii, Camili i Francesce. Druga sprawa, przy stoliku obok drzwi znajduje się urna oraz kartki i długopisy. Można tam głosować na króla i królową balu. Więcej informacji udzieli wam Gregorio. I na koniec - uśmiechnął się - życzę wszystkim świetnej zabawy. Dziękuję.
Kiedy skończył rozległy się brawa. Maxi puścił piosenkę z jednego z filmów o Bondzie, a część uczniów skierowała się do Gregorio. 
- Na kogo zagłosujesz? - zapytał Dean, kiedy zbliżali się do stolika.
- Na Fran i Marco - uśmiechnęła się Violetta. - A ty?
- Hm... Na Ludmiłę i Federico.
Dean chciał zaprosić partnerkę do tańca, ale na salę weszli kelnerzy z półmiskami. Parkiet musiał poczekać. Razem z resztą zajęli jeden okrągły stolik. Nawet Maxi zrobił sobie przerwę i się do nich dosiadł. Naty zrobiła się cała czerwona, kiedy zajął miejsce obok niej. Po posiłku wrócił na swoje stanowisko i pociągnął ją za sobą. Wygląda na to, że dzisiaj będziemy mieli dwie nowe pary, pomyślała Violetta patrząc raz na Naxi, raz na Fedemiłę. 
- Violetto, zatańczysz ze mną?
- Oczywiście - uśmiechnęła się i poszła na środek sali z Dean'em. 
Właśnie leciała piosenka Ariany Grande Problem. Potem Maxi puścił coś wolniejszego...
Violetta zbliżyła się do partnera i położyła mu głowę na ramieniu. Kiwali się powoli w rytm muzyki. Kiedy na chwilę otworzyła oczy, zobaczyła twarz Leona wykrzywioną grymasem. A może tylko jej się zdawało...? Próbując ponownie uchwycić jego wzrok, zobaczyła tylko jak szepcze coś Larze do ucha. Gdy piosenka się skończyła, Violetta pociągnęła Dean'a do ogrodu. Chodzili chwilę po alejkach i w końcu znaleźli cichy zaułek z fontanną i lampkami.
- Jak się bawisz? - zapytał Dean i posadził sobie Violę na kolanach, żeby nie ubrudziła sobie sukienki.
- Świetnie. Ten bal to był genialny pomysł.
- Widziałem, jak patrzysz na Leona - powiedział nagle.
- Dean... - nie wiedziała co odpowiedzieć. Po dłuższej chwili dokończyła. - Nie jest mi łatwo, bo... Ja go naprawdę kochałam i chyba nadal... coś czuję, ale on ma Larę. Zresztą, nie jest już tak jak tydzień temu. Już się z tym pogodziłam. I to w dużej merze dzięki tobie. 
- Jak ja ci w tym pomogłem?
- Kiedy jesteśmy razem nie myślę o nim. Śmieję się i normalnie rozmawiam - uśmiechnęła się delikatnie. - Najgorzej było wieczorami i nocą, kiedy miałam czas, żeby myśleć. Ale teraz mam Fran, więc z dnia na dzień jest lepiej. Gdybym tylko nie wpadała na niego co chwilę... - spojrzała Dean'owi w oczy. Zaczęli się do siebie powoli zbliżać i kiedy ich usta dzieliły już milimetry...
- Och! Serio Fede?! Znów?! - zawołał chłopak. - Przepraszam was. Ja mam chyba talent do psucia wszystkich pocałunków Violetty. Bardzo was przepraszam.
- Nic się nie stało - powiedziała Viola, chociaż była ciut rozdrażniona. - Coś się stało?
- Zaraz ogłoszą króla i królową balu.
Po tych słowach, we trójkę ruszyli z powrotem do środka. Zdążyli wejść na salę, kiedy Pablo ustał obok Maxiego.
- Razem z Angie i Gregorio policzyliśmy głosy. Każdy z was mógł oddać jeden głos na króla i jeden na królową. Żeby dłużej nie przedłużać. Królem i królową pierwszego w historii Studia balu zostają...


___________
Może być? :)
Niedługo druga część :)
Pojawiła się nowa strona - Informowani. Piszcie tam nazwę swojego twittera, a ja napiszę do Was, kiedy dodam nowy rozdział :)
Zdjęcie Dean'a na prośbę vanesiak. ;)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 92 "Dziewczyny Bonda"

Z powodu tego, co przydarzyło się Fran, dziewczyny przełożyły zakupy. Ostatnie kilka dni włoszka spędziła u Violetty. Powoli dochodziła do siebie po pożarze i starała się o nim nie myśleć. Podczas śniadania zastygła w połowie drogi do stołu.
- Violetto, co dzisiaj mamy?
- Hm... piątek.
- Przecież jutro jest bal!
- No tak... - Pod wpływem wzroku Francesci, Violę olśniło. - O nie! Przecież nie mamy sukienek! - od razu chwyciła telefon i napisała do Cami, Ludmi i Naty. - Ok. Zaraz po zajęciach brat Natalii zawiezie nas do galerii - powiedziała uspokojona.
Po śniadaniu razem z Angie ruszyły do Studia. Pierwsze zajęcia miały z Pablo, więc skierowały się do jego sali. Po kilku minutach dołączyły do nich Cami i Naty, a potem również Ludmiła. 
- Dzisiaj zajęcia są skrócone z powodu balu - ogłosił Pablo. - Oprócz tej lekcji macie tylko dwie godziny tańca z Gregorio.
- Ale przecież bal jest dopiero jutro - zauważył Leon.
- Tak, ale Maxi musi jechać z nami sprawdzić sprzęt, a ja i Angie, jako wasi opiekunowie musimy ustalić jeszcze kilka kwestii z właścicielem hotelu. A teraz bierzmy się do pracy.
Kiedy zajęcia w końcu się skończyły, na dziewczyny czekał już czarny van. Biedny Lucas musiał całą drogę wysłuchiwać paplaniny dziewczyn o sukienkach, butach i makijażu. Pod koniec drogi był na skraju wyczerpania nerwowego i odetchnął z ulgą, kiedy Cami i jej przyjaciółki opuściły auto. 
Dziewczyny ruszyły od razu do sklepów. Nie marnowały ani chwili. Po wyjściu z trzeciego sklepu Naty stwierdziła:
- Są też plusy kupowania sukienek na ostatnią chwilę. Mamy pewność, że nie przytyjemy.
Po dwóch godzinach miały już suknie. Zajęły się butami i biżuterią. W międzyczasie zrobiły sobie przerwę na kawę i ciastko. Po zakupach, kiedy miały wracać do domu, okazało się, że jest prawie zupełnie ciemno. Violetta zadzwoniła po Ramallo. Odwiózł jej przyjaciółki po kolei do domów. 

Lara widziała dziewczyny na zakupach. Wiedziała też, że jedna z nich to Violetta, była dziewczyna Leona. Nie chciał o niej rozmawiać i szanowała to. Zastanawiała się czasem, dlaczego zerwali, ale nie pytała o to. Nie chciała denerwować Leona. Poza tym teraz był jej chłopakiem, więc czy ma znaczenie to z kim był wcześniej? Właśnie wyszła z łazienki, w szlafroku i ręczniku na włosach, kiedy rozległ się dzwonek. Była sama w domu, bo rodzice wyjechali na tydzień na Kanary. Otworzyła drzwi i zobaczyła Leona.
- Hej. Co tu robisz tak późno?
- Przyszedłem cię zobaczyć - odpowiedział i pocałował ją delikatnie w usta. - Chyba, że mnie nie chcesz...
- Nie! Zostań - uśmiechnęła się.
Chłopak przeszedł do salonu. Lara pobiegła do pokoju. Założyła swój ulubiony dres i podkoszulkę. Dosłownie po dwóch minutach siedziała już obok Leona na kanapie z mokrymi włosami i lodami w ręku. Chłopak włączył jakiś film i siedzieli tak obok siebie, dopóki się nie skończył. Potem chwilę jeszcze rozmawiali i w końcu przed północą od niej wyszedł. Na pożegnanie pocałował ją, długo i namiętnie. Rozmarzona Lara zamknęła drzwi na klucz i położyła się do łóżka. Nie mogła się doczekać jutra... I miny Leona, kiedy zobaczy ją w nowej sukience.

Następnego dnia rano Violetta i Fran od 6 były na nogach. Zjadły lekkie śniadanie i ubrały się w wygodne ciuchy. O 10 miała przyjść reszta dziewczyn, więc włączyły sobie film dla zabicia czasu. O umówionej godzinie w pokoju zaroiło się od chichotów i zapachu lakieru do paznokci. Kiedy pazurki im wyschły, zabrały się za fryzury. Najpierw Violetta, Fran i Angie czesały Ludmiłę, Naty i Cami, a potem się zamieniły. 
Ostatecznie wyglądało to tak:
Ludmiła uczesała Angie w warkocz, który pięknie przechodził w kok na czubku głowy.
 Violetta wyprostowała Camili włosy tak, że wyglądały jak rudy aksamit.
 Naty zrobiła Francesce niechlujnego koka i ozdobiła go kokardą.
 Francesca lekko podkręciła Ludmile włosy i lekko je upięła po bokach.
 Angie upięła loczki Natalii na czubku głowy.
 Natalia wyprostowała włosy Violetty tak, że wydawały się dwa razy dłuższe.
W końcu przyszedł czas na założenie sukni. Niedługo mieli przyjechać ich partnerzy... Przynajmniej części.
Godzinę później po kolei schodziły po schodach. Na dole czekali już Marco, Broduey, Pablo, Fede i Dean.
Pierwsza zeszła Angie. Za nią szły Naty i Fran. Potem zeszły kolejno Ludmiła oraz Cami. Na końcu zeszła Violetta. Wszyscy stali z rozdziawionymi ustami, kiedy dziewczyny szły na dół. Dean wciąż z otwartą buzią wręczył Violi czerwony bukiecik. Pablo uściskał Angie, Barduey gapił się na Cami jak na ósmy cód świata. Marco założył Francesce białe różyczki na nadgarstek, a Fede nie mógł oderwać wzroku od Ludmiły.
- Wyglądacie jak wyjęte z filmu dziewczyny Bonda - podsumował krótko Pablo. 
Wyszli na dwór. Pablo i Angie pojechali razem, Cami z Broduey'em, Ludmi i Naty z Federico, a Violetta z Dean'em. 
- Ślicznie wyglądasz - powiedział  w końcu blondyn, kiedy otwierał Violi drzwi do Land Rovera.


____________
Mam nadzieję, że rozdział się podobał :)
Jest tak na prawdę o niczym, ale obiecuję, że następny będzie ciekawszy :)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Podsumowanie :)

Dokładnie rok temu 24 sierpnia dodałam na tym blogu pierwszy post :D Szybko zleciało...
Wobec tego czas na małe podsumowanie:
do tej pory dodałam 120 postów
otrzymałam 1098 komentarzy
blog ma 135 061 wyświetleń oraz 48 obserwatorów

ZA WSZYSTKO BARDZO WAM DZIĘKUJĘ <3

Otrzymałam również kolejną nominację do LBA :)
Dziękuję Maite Blanco :*

Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania :)
2. Ile masz lat?
17
3. Od jak dawna piszesz?
Tego bloga równo od roku :) A tak w ogóle to chyba jakoś od lipca 2013 :)
4. Co się stało, że zaczęłaś pisać?
Uwielbiam serial Violetta, szukałam blogów i czytając jeden doszłam do wniosku, że sama spróbuję coś napisać, bo zawsze miałam bujną wyobraźnię i to lubiłam :)
5. Czym się interesujesz?
Muzyką, książkami, medycyną :D
6. Twoja ulubiona piosenka?
Na chwilę obecną English Love Affair zespołu 5 Seconds of Summer <3
7. Jakie jest twoje marzenie?
W tym roku zdać dobrze maturę i dostać się na wymarzone studia :)
8. Kim chcesz być w przyszłości?
Lekarzem kardiologiem :)
9. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Czarny, czerwony, fioletowy :)
10. Co byś chciała w sobie zmienić?
Chciałabym być bardziej śmiała i mniej leniwa :D
11. Czytasz mojego bloga?
Niestety nie :( Ale jak będę miała czas - zajrzę ;)


Nie dodaję nominacji, ponieważ zrobiłam to wczoraj :)
Jeszcze raz bardzo dziękuję :)

Nowy rozdział dodam jutro wieczorem :)

Na koniec życzę Wam miłego i leniwego ostatniego tygodnia wakacji :)