Voy Por Ti

Voy Por Ti

sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 94 "Bal cz.II"

- ...Violetta i Leon! - krzyknął Pablo. Na sali rozległy się oklaski. Tylko cztery osoby stały jak zamurowane: Violetta, Leon, Dean i Lara. Po dłuższej chwili król i królowa w końcu ruszyli się z miejsca. Pablo założył im na głowy korony. Gratulował im, ale nic do nich nie docierało. Kiedy zaległa cisza, Violetta zrozumiała, że wszyscy na coś czekają.
- S-słucham... - zapytała w końcu.
- Czas na wasz taniec. Maxi puszczaj muzykę. 
Leon pierwszy wziął się w garść, chwycił rękę Violi i ruszyli na parkiet. Reszta uczniów utworzyła wokół nich kółko. Zaczęli tańczyć w rytm muzyki, jednak trzymali się od siebie na odległość wyciągniętych rąk.
- Jak ci się podoba bal? - zapytał w końcu Leon.
- Jest ok. A... jak tobie układa się z Larą?
- Jest ok - powiedział po dłuższej chwili. Oboje czuli, że do końca piosenki będą rozmawiać w ten sposób. Jakby znali się, ale zupełnie nie mieli wspólnych tematów. A przecież wcześniej mogli nawijać bez przerwy i ciągle było im mało. - A tobie z Dean'em? - zapytał z grzeczności.
- Nie jesteśmy razem - powiedziała patrząc Leonowi w oczy. Wiedział, że nie kłamie.
- Jeszcze - dodał za nią. Violetta zignorowała go i dopowiedziała.
- Ale lubię spędzać z nim czas. I świetnie tańczy.
- Ja też chyba sobie jakoś radzę - uśmiechnął się krzywo.
- Tak, ty też. Leon, czy to musi tak wyglądać? - zapytała w końcu.
- Ale co?
- No... Wiem, że nie jesteśmy już razem, ale chyba możemy spróbować być chociaż przyjaciółmi! Wiem, że to będzie trudne, ale mimo wszystko nadal mi na tobie zależy i nie chcę, żeby kontakt nam się urwał. 
- Myślę, że możemy spróbować, przyjaciółko - Violetta uśmiechnęła się na te słowa. 
Z jednej strony oboje odetchnęli z ulgą, ale z drugiej czuli, że to będzie trudniejsze niż mogłoby się zdawać. Kiedy piosenka się skończyła uścisnęli się krótko, po przyjacielsku i wrócili do swoich partnerów. Dean mimo wszystko nic nie mówił. Był lekko zirytowany, ale przecież to był tylko taniec. Uśmiechnął się do Violetty i skierował znów na parkiet. Lara nie była tak wyrozumiała. Wyszła z Leonem na zewnątrz i zrobiła awanturę. Nie krzyczała głośno, bo nie chciała, żeby ktoś usłyszał. Leon uspokoił ją.
- Przecież nic się nie stało. TY jesteś moją dziewczyną, nie Violetta.
- Och, no dobrze - powiedziała w końcu. - Przepraszam - dodała i cmoknęła chłopaka w usta. Wrócili na zabawę. Leona zaczepił Diego, więc Lara poszła po poncz. Kiedy się odwracała, wpadła na kogoś i zawartość kubka wylądowała na sukience. Tą osobą była Violetta. Pisnęła cicho, gdy zimny napój przemoczył górę kreacji. Spojrzała na Larę.
- Ojej, przepraszam! Nie chciałam naprawdę - powiedziała i mimo, że mówiła prawdę, w jej głosie czuć było nutkę ironii. 
- Nic się nie stało - odpowiedziała chłodno dziewczyna i odwróciła się na pięcie. - Dean, jedźmy do domu.
Pięć minut później siedzieli już w samochodzie. Była dopiero 1 w nocy. Violetta planowała bawić się do rana, ale teraz nie miła nawet humoru na rozmowę. 
- Nie przejmuj się. I tak wyglądasz ślicznie.
- Dzięki. Wejdziesz? - zapytała, kiedy byli pod jej domem. 
- Z chęcią.
Podczas gdy Violetta przebierała się w coś wygodniejszego, Dean rozglądał się po jej pokoju. W końcu dziewczyna wyszła ubrana w zwykły dres. Włosy związała w kok. Odłożyła buty do szafy, suknię wrzuciła do kosza na pranie i usiadła na łóżku obok chłopaka.
- To co teraz robimy? - zapytała.
- Hm... Może obejrzymy jakiś film - zaproponował Dean.
Zeszli więc na dół. Violetta włączyła telewizor i DVD, a chłopak wybrał film Faceci w czerni. Usiedli obok siebie na kanapie i zaczęli oglądać. Kiedy seans się kończył i Will Smith zabijał ostatnich już kosmitów, Dean spojrzał na Violettę.
- Muszę ci coś powiedzieć... - Viola spojrzała tylko na niego pytająco. Czuła w tonie jego głosu, że to nie będą dobre wiadomości, ale dzielnie patrzyła mu w oczy. - Wyjeżdżam. Mój brat dostał awans i razem z nim przeprowadzam się do Waszyngtonu...
- O - powiedziała po prostu. - To... Świetnie. Znaczy dla twojego brata. Cóż... Cieszę się, że cię poznałam i na pewno o tobie nie zapomnę. ani o tym co dla mnie zrobiłeś - powiedziała i przytuliła go.
- Ja o tobie tez mała - uśmiechnął się. - Musze już iść. Zobaczymy się jeszcze?
- A kiedy wylatujesz?
- Jutro... A w zasadzie dzisiaj.
- Hm... Kiedyś na pewno się zobaczymy - uśmiechnęła się.
Kiedy Dean opuścił jej dom, poszła do swojego pokoju. Położyła się do łóżka. Była już prawie 4 nad ranem, ale Violetta w ogóle nie czuła się śpiąca. Myślała o Leonie i Larze. Cieszyła się, że dogadała się z chłopakiem, ale irytowała ją jego nowa dziewczyna. Nie żeby czułą się lepsza, ale uważała, że Lara to po prostu nie jest dziewczyna dla Leona.
Leżąc usłyszała otwierające się na dole drzwi i przyciszone szepty. To Angie i Fran wróciły z balu. Myśląc, że Viola już śpi, rozeszły się do swoich pokoi.

Leon opadł zmęczony na łózko. Nie zasnął jednak. Myślał o balu i Violettcie. Tak, właśnie o niej. Nie o Larze. Żałował, że tak szybko zaczął chodzić z Larą. Violetta jest przecież  jest od niej ładniejsza, delikatniejsza i milsza. I tak pięknie wyglądała w tej czerwonej sukni... Dużo lepiej niż Lara. Dobrze, że chociaż mogę być jej przyjacielem - pomyślał. Zresztą, ona ma Dean'a... Leon musiał przyznać, że w głębi duszy jest mu wdzięczny za uratowanie Violi. Z tą myślą w końcu usnął...

Fran nawet nie wiedziała, kiedy usnęła. Obudziła się, gdy za oknem był już zupełnie jasno. Wstała i leniwie się przeciągnęła. Umyła się i planowała zejść na śniadanie. Przechodząc obok pokoju Violetty usłyszała krzyk. Weszła tam szybko...

Violetta usnęła nad ranem, a teraz śniła najpiękniejszy sen. Tak jej się początkowo zdawało.
Była z Leonem na plaży.
Spacerowali.
Śmiali się.
Rozmawiali.
Całowali się.



Leon robił jej zdjęcia.
Usiedli na piasku przytuleni.
Leon poszedł po lody.
Wrócił.
Dał jej jeden rożek, a drugi zniknął...
Uśmiechnął się przerażająco...
Złapał za spód podbródka...
To była maska...
A pod nią Lara...
Violetta zszokowana nie mogła się ruszyć...
Po chwili była już w wodzie...
Tonęła...
- Viola! wstawaj! - zawołała Fran. - Viola! To był tylko sen!
Violetta poderwała się i zaczerpnęła nagle dużo powietrza, jakby dopiero co wynurzyła się z wody.
- TO był sen - powtórzyła jak robot, ale mimo wszystko przytuliła się do przyjaciółki. Chodźmy na śniadanie.




______
Jest druga część :)
Później niż planowałam, bo mam malowanie w domu i laptop był przygnieciony stosem książek i fiolą XD 
Ponieważ zbliża się koniec wakacji czas na kilka spraw organizacyjnych:
1. Można powiedzieć, że jestem już maturzystką, więc muszę się głównie skupić na nauce. Będę jeździć na kursy przygotowawcze w soboty, więc rozdziały będą się pojawiać w niedziele. 
2. Postaram się je dodawać co tydzień, ale nie obiecuję. 
3. Liczę, że nie będzie mi mieli za złe, że rozdziały nie będą się pojawiać zbyt często.
To chyba tyle :)
I na koniec zapraszam Was do zakładki INFORMOWANI :)

środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 93 "Bal, cz.I"

Rozdział dla Violetty Verdas :) Tak ja poprzedni :*

Kiedy byli na miejscu, Dean szybko podbiegł do drzwi pasażera i pomógł wysiąść Violettcie. W tym samym czasie przyjechał Leon z Larą. Violetta mimowolnie zmierzyła dziewczynę wzrokiem i zagotowała się w środku. Nowa dziewczyna Leona miała taką samą suknię jak ona. Nie żeby była zazdrosna, ale żadna dziewczyna nie lubi takich sytuacji. Na dźwięk głosu Dean'a aż podskoczyła.
- Ty wyglądasz piękniej - szepnął jej do ucha. Viola odwdzięczyła się uśmiechem i ruszyli na salę.
Czuła na plecach wzrok Leona i mimowolnie triumfalnie się uśmiechnęła. Będąc na miejscu, zatkało ich. Owszem, Viola widziała wcześniej pomieszczenie, nawet już z dekoracjami, ale teraz wyglądało to zupełnie inaczej. Światła były lekko przygaszone, na stołach paliły się świece, a wokół pełno było rozmawiających nastolatków. Na podwyższeniu w końcu sali stał już Maxi w koszulce z nadrukowanym krawatem i w marynarce. Był w swoim żywiole.
Do Violetty i Dean'a od razu podeszła reszta przyjaciół. Stali chwilę i rozmawiali. Równo o 19 obok Maxiego stanął Pablo.
- Witam wszystkich na pierwszym balu organizowanym przez Studio. Na początek chcę podziękować pomysłodawczyniom i wykonawczyniom wszystkiego: Violettcie, Ludmile, Natalii, Camili i Francesce. Druga sprawa, przy stoliku obok drzwi znajduje się urna oraz kartki i długopisy. Można tam głosować na króla i królową balu. Więcej informacji udzieli wam Gregorio. I na koniec - uśmiechnął się - życzę wszystkim świetnej zabawy. Dziękuję.
Kiedy skończył rozległy się brawa. Maxi puścił piosenkę z jednego z filmów o Bondzie, a część uczniów skierowała się do Gregorio. 
- Na kogo zagłosujesz? - zapytał Dean, kiedy zbliżali się do stolika.
- Na Fran i Marco - uśmiechnęła się Violetta. - A ty?
- Hm... Na Ludmiłę i Federico.
Dean chciał zaprosić partnerkę do tańca, ale na salę weszli kelnerzy z półmiskami. Parkiet musiał poczekać. Razem z resztą zajęli jeden okrągły stolik. Nawet Maxi zrobił sobie przerwę i się do nich dosiadł. Naty zrobiła się cała czerwona, kiedy zajął miejsce obok niej. Po posiłku wrócił na swoje stanowisko i pociągnął ją za sobą. Wygląda na to, że dzisiaj będziemy mieli dwie nowe pary, pomyślała Violetta patrząc raz na Naxi, raz na Fedemiłę. 
- Violetto, zatańczysz ze mną?
- Oczywiście - uśmiechnęła się i poszła na środek sali z Dean'em. 
Właśnie leciała piosenka Ariany Grande Problem. Potem Maxi puścił coś wolniejszego...
Violetta zbliżyła się do partnera i położyła mu głowę na ramieniu. Kiwali się powoli w rytm muzyki. Kiedy na chwilę otworzyła oczy, zobaczyła twarz Leona wykrzywioną grymasem. A może tylko jej się zdawało...? Próbując ponownie uchwycić jego wzrok, zobaczyła tylko jak szepcze coś Larze do ucha. Gdy piosenka się skończyła, Violetta pociągnęła Dean'a do ogrodu. Chodzili chwilę po alejkach i w końcu znaleźli cichy zaułek z fontanną i lampkami.
- Jak się bawisz? - zapytał Dean i posadził sobie Violę na kolanach, żeby nie ubrudziła sobie sukienki.
- Świetnie. Ten bal to był genialny pomysł.
- Widziałem, jak patrzysz na Leona - powiedział nagle.
- Dean... - nie wiedziała co odpowiedzieć. Po dłuższej chwili dokończyła. - Nie jest mi łatwo, bo... Ja go naprawdę kochałam i chyba nadal... coś czuję, ale on ma Larę. Zresztą, nie jest już tak jak tydzień temu. Już się z tym pogodziłam. I to w dużej merze dzięki tobie. 
- Jak ja ci w tym pomogłem?
- Kiedy jesteśmy razem nie myślę o nim. Śmieję się i normalnie rozmawiam - uśmiechnęła się delikatnie. - Najgorzej było wieczorami i nocą, kiedy miałam czas, żeby myśleć. Ale teraz mam Fran, więc z dnia na dzień jest lepiej. Gdybym tylko nie wpadała na niego co chwilę... - spojrzała Dean'owi w oczy. Zaczęli się do siebie powoli zbliżać i kiedy ich usta dzieliły już milimetry...
- Och! Serio Fede?! Znów?! - zawołał chłopak. - Przepraszam was. Ja mam chyba talent do psucia wszystkich pocałunków Violetty. Bardzo was przepraszam.
- Nic się nie stało - powiedziała Viola, chociaż była ciut rozdrażniona. - Coś się stało?
- Zaraz ogłoszą króla i królową balu.
Po tych słowach, we trójkę ruszyli z powrotem do środka. Zdążyli wejść na salę, kiedy Pablo ustał obok Maxiego.
- Razem z Angie i Gregorio policzyliśmy głosy. Każdy z was mógł oddać jeden głos na króla i jeden na królową. Żeby dłużej nie przedłużać. Królem i królową pierwszego w historii Studia balu zostają...


___________
Może być? :)
Niedługo druga część :)
Pojawiła się nowa strona - Informowani. Piszcie tam nazwę swojego twittera, a ja napiszę do Was, kiedy dodam nowy rozdział :)
Zdjęcie Dean'a na prośbę vanesiak. ;)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 92 "Dziewczyny Bonda"

Z powodu tego, co przydarzyło się Fran, dziewczyny przełożyły zakupy. Ostatnie kilka dni włoszka spędziła u Violetty. Powoli dochodziła do siebie po pożarze i starała się o nim nie myśleć. Podczas śniadania zastygła w połowie drogi do stołu.
- Violetto, co dzisiaj mamy?
- Hm... piątek.
- Przecież jutro jest bal!
- No tak... - Pod wpływem wzroku Francesci, Violę olśniło. - O nie! Przecież nie mamy sukienek! - od razu chwyciła telefon i napisała do Cami, Ludmi i Naty. - Ok. Zaraz po zajęciach brat Natalii zawiezie nas do galerii - powiedziała uspokojona.
Po śniadaniu razem z Angie ruszyły do Studia. Pierwsze zajęcia miały z Pablo, więc skierowały się do jego sali. Po kilku minutach dołączyły do nich Cami i Naty, a potem również Ludmiła. 
- Dzisiaj zajęcia są skrócone z powodu balu - ogłosił Pablo. - Oprócz tej lekcji macie tylko dwie godziny tańca z Gregorio.
- Ale przecież bal jest dopiero jutro - zauważył Leon.
- Tak, ale Maxi musi jechać z nami sprawdzić sprzęt, a ja i Angie, jako wasi opiekunowie musimy ustalić jeszcze kilka kwestii z właścicielem hotelu. A teraz bierzmy się do pracy.
Kiedy zajęcia w końcu się skończyły, na dziewczyny czekał już czarny van. Biedny Lucas musiał całą drogę wysłuchiwać paplaniny dziewczyn o sukienkach, butach i makijażu. Pod koniec drogi był na skraju wyczerpania nerwowego i odetchnął z ulgą, kiedy Cami i jej przyjaciółki opuściły auto. 
Dziewczyny ruszyły od razu do sklepów. Nie marnowały ani chwili. Po wyjściu z trzeciego sklepu Naty stwierdziła:
- Są też plusy kupowania sukienek na ostatnią chwilę. Mamy pewność, że nie przytyjemy.
Po dwóch godzinach miały już suknie. Zajęły się butami i biżuterią. W międzyczasie zrobiły sobie przerwę na kawę i ciastko. Po zakupach, kiedy miały wracać do domu, okazało się, że jest prawie zupełnie ciemno. Violetta zadzwoniła po Ramallo. Odwiózł jej przyjaciółki po kolei do domów. 

Lara widziała dziewczyny na zakupach. Wiedziała też, że jedna z nich to Violetta, była dziewczyna Leona. Nie chciał o niej rozmawiać i szanowała to. Zastanawiała się czasem, dlaczego zerwali, ale nie pytała o to. Nie chciała denerwować Leona. Poza tym teraz był jej chłopakiem, więc czy ma znaczenie to z kim był wcześniej? Właśnie wyszła z łazienki, w szlafroku i ręczniku na włosach, kiedy rozległ się dzwonek. Była sama w domu, bo rodzice wyjechali na tydzień na Kanary. Otworzyła drzwi i zobaczyła Leona.
- Hej. Co tu robisz tak późno?
- Przyszedłem cię zobaczyć - odpowiedział i pocałował ją delikatnie w usta. - Chyba, że mnie nie chcesz...
- Nie! Zostań - uśmiechnęła się.
Chłopak przeszedł do salonu. Lara pobiegła do pokoju. Założyła swój ulubiony dres i podkoszulkę. Dosłownie po dwóch minutach siedziała już obok Leona na kanapie z mokrymi włosami i lodami w ręku. Chłopak włączył jakiś film i siedzieli tak obok siebie, dopóki się nie skończył. Potem chwilę jeszcze rozmawiali i w końcu przed północą od niej wyszedł. Na pożegnanie pocałował ją, długo i namiętnie. Rozmarzona Lara zamknęła drzwi na klucz i położyła się do łóżka. Nie mogła się doczekać jutra... I miny Leona, kiedy zobaczy ją w nowej sukience.

Następnego dnia rano Violetta i Fran od 6 były na nogach. Zjadły lekkie śniadanie i ubrały się w wygodne ciuchy. O 10 miała przyjść reszta dziewczyn, więc włączyły sobie film dla zabicia czasu. O umówionej godzinie w pokoju zaroiło się od chichotów i zapachu lakieru do paznokci. Kiedy pazurki im wyschły, zabrały się za fryzury. Najpierw Violetta, Fran i Angie czesały Ludmiłę, Naty i Cami, a potem się zamieniły. 
Ostatecznie wyglądało to tak:
Ludmiła uczesała Angie w warkocz, który pięknie przechodził w kok na czubku głowy.
 Violetta wyprostowała Camili włosy tak, że wyglądały jak rudy aksamit.
 Naty zrobiła Francesce niechlujnego koka i ozdobiła go kokardą.
 Francesca lekko podkręciła Ludmile włosy i lekko je upięła po bokach.
 Angie upięła loczki Natalii na czubku głowy.
 Natalia wyprostowała włosy Violetty tak, że wydawały się dwa razy dłuższe.
W końcu przyszedł czas na założenie sukni. Niedługo mieli przyjechać ich partnerzy... Przynajmniej części.
Godzinę później po kolei schodziły po schodach. Na dole czekali już Marco, Broduey, Pablo, Fede i Dean.
Pierwsza zeszła Angie. Za nią szły Naty i Fran. Potem zeszły kolejno Ludmiła oraz Cami. Na końcu zeszła Violetta. Wszyscy stali z rozdziawionymi ustami, kiedy dziewczyny szły na dół. Dean wciąż z otwartą buzią wręczył Violi czerwony bukiecik. Pablo uściskał Angie, Barduey gapił się na Cami jak na ósmy cód świata. Marco założył Francesce białe różyczki na nadgarstek, a Fede nie mógł oderwać wzroku od Ludmiły.
- Wyglądacie jak wyjęte z filmu dziewczyny Bonda - podsumował krótko Pablo. 
Wyszli na dwór. Pablo i Angie pojechali razem, Cami z Broduey'em, Ludmi i Naty z Federico, a Violetta z Dean'em. 
- Ślicznie wyglądasz - powiedział  w końcu blondyn, kiedy otwierał Violi drzwi do Land Rovera.


____________
Mam nadzieję, że rozdział się podobał :)
Jest tak na prawdę o niczym, ale obiecuję, że następny będzie ciekawszy :)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Podsumowanie :)

Dokładnie rok temu 24 sierpnia dodałam na tym blogu pierwszy post :D Szybko zleciało...
Wobec tego czas na małe podsumowanie:
do tej pory dodałam 120 postów
otrzymałam 1098 komentarzy
blog ma 135 061 wyświetleń oraz 48 obserwatorów

ZA WSZYSTKO BARDZO WAM DZIĘKUJĘ <3

Otrzymałam również kolejną nominację do LBA :)
Dziękuję Maite Blanco :*

Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania :)
2. Ile masz lat?
17
3. Od jak dawna piszesz?
Tego bloga równo od roku :) A tak w ogóle to chyba jakoś od lipca 2013 :)
4. Co się stało, że zaczęłaś pisać?
Uwielbiam serial Violetta, szukałam blogów i czytając jeden doszłam do wniosku, że sama spróbuję coś napisać, bo zawsze miałam bujną wyobraźnię i to lubiłam :)
5. Czym się interesujesz?
Muzyką, książkami, medycyną :D
6. Twoja ulubiona piosenka?
Na chwilę obecną English Love Affair zespołu 5 Seconds of Summer <3
7. Jakie jest twoje marzenie?
W tym roku zdać dobrze maturę i dostać się na wymarzone studia :)
8. Kim chcesz być w przyszłości?
Lekarzem kardiologiem :)
9. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Czarny, czerwony, fioletowy :)
10. Co byś chciała w sobie zmienić?
Chciałabym być bardziej śmiała i mniej leniwa :D
11. Czytasz mojego bloga?
Niestety nie :( Ale jak będę miała czas - zajrzę ;)


Nie dodaję nominacji, ponieważ zrobiłam to wczoraj :)
Jeszcze raz bardzo dziękuję :)

Nowy rozdział dodam jutro wieczorem :)

Na koniec życzę Wam miłego i leniwego ostatniego tygodnia wakacji :)

piątek, 22 sierpnia 2014

Co ze mną jest nie tak? XD

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym o czymś nie zapomniała...
Dodałam nominacje i nie napisałam pytań...

1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Twój ulubiony kolor?
4. Ulubiony zespół?
5. Ulubiona piosenka?
6. Twoje największe marzenie?
7. Kim chciałabyś być w przyszłości?
8. Ulubiona książka?
9. Jaki masz kolor ścian w pokoju? :D
10. Ulubiony deser?

Rozdział 91 "Od iskry do pożaru"

Na początek chcę Was BARDZO przeprosić. Swoją drogą, często to robię...
Byłam u babci na wsi i nie miałam możliwości pisania. 

Druga sprawa - zostałam nominowana do LBA :)
Bardzo dziękuję Violettcie Verdas :*

Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania :)
2. Ile masz lat?
17
3. Masz zwierzę?
Pieska o imieniu Fifi :)
4. Jaki jest twój ulubiony serial?
Pamiętniki wampirów, Dr House i Violetta :)
5. Jaki jest twój ulubiony film?
Hm... wszystkie części Harry'ego Pottera, Frozen, Ilu miałaś facetów?, A więc wojna, trochę tego jest :)
6. Gdzie chcesz mieszkać w przyszłości?
Nie tu, gdzie teraz. Na pewno też nie w centrum miasta. Marzy mi się domek w lesie nad jeziorem z wielkimi oknami i dużą biblioteką :)
7. Miejsce, do którego chciałabyś pojechać?
Jest dużo takich miejsc, ale najbardziej chyba do Londynu :)
8. Twój idol?
 Luke Hemmings, Michael Clifford, Calum Hood, Ashotn Irwin :D
9. Ulubiona piosenka?
Na chwilę obecną... English Love Affair <3


NOMINUJĘ

[EDIT] Pytania są w następnym poście XD
Rozdział dedykuję Violettcie Verdas :)

Dziewczyna stanęła momentalnie. Tuż przed nią śmignął samochód. Trzęsąc się, obejrzała się za siebie. Ujrzała Deana biegnącego do niej. Szybko ją przytulił.
- Już drugi raz uratowałeś mi życie - powiedziała, kiedy się uspokoiła.
- Nic takiego.
- Jak mam się odwdzięczyć?
- Daj spokój - pod wpływem wzroku Violetty dodał - Możesz mi postawić kawę.
- W takim razie ruszamy.
W drodze do kafejki Violetta zastanawiała się nad pewną kwestią. W końcu się odezwała.
- W szkole organizujemy bal. Może chciałbyś ze mną pójść?
- Z przyjemnością - powiedział szczerze. Violetta uśmiechnęła się. Resztę drogi gawędzili ze sobą. Kiedy weszli do pomieszczenia, od razu uderzył ich aromatyczny zapach kawy i ciastek. Dean zamówił zwykłą czarną z mlekiem, a Viola late z bitą śmietaną. Wszystkie stoliki były zajęte, więc wyszli na zewnątrz. Po godzinnym spacerze Dean odprowadził Violettę do domu.
- Wejdziesz?
- Może kiedy indziej - uśmiechnął się. - Do zobaczenia - nachylił się i cmoknął ją w policzek. Będąc przy furtce, odkręcił się jeszcze i pomachał na pożegnanie.
Violetta poczuła iskierkę w momencie buziaka, a teraz przyjemne ciepło. Nie było jeszcze tak jak z Leonem, ale może gdyby ją pocałował w usta... Po wejściu do domu i opadła na sofę. Od razu przy niej pojawiła się Angie. Wypytywała o Dean'a. Chciała wiedzieć wszystko. Potem zadała pytanie, na które Violetta z początku nie chciała odpowiedzieć.
- A... co z Leonem? Pogodziliście się?
- Nie - odpowiedziała oschle. - On już się pocieszył. Chyba jednak nie był taki jak mi się zdawało.
- Więc z kim idziesz na bal?
- Z Deanem. Jutro z dziewczynami idziemy zobaczyć salę i załatwić balony, a we wtorek po szkole idziemy na zakupy.


Francesca wracała od Marco. Chłopak źle się czuł od rana, a teraz dostał jeszcze gorączki. Zanim wyszła upewniła się, że niczego mu nie brakuje. Chciał ją odwieźć, ale ledwo mógł otworzyć oczy.
- Mam nadzieję, że do soboty mi przejdzie.
- Na pewno - zapewniła go dziewczyna, kiedy wychodziła z pokoju. - A jeśli nie, to będę tu z tobą siedziała.
Teraz szła do domu. Było już ciemno i trochę się bała. Kiedy była na swojej ulicy, usłyszała syrenę strażacką. Ciekawe, gdzie się pali... Na odpowiedź nie czekała długo. TO był jej dom. Cały w płomieniach. Przed budynkiem zebrał się już tłum gapiów. Po chwili pojawili się też strażacy.
Francesca podeszła bliżej i zobaczyła znajomą twarz.
- Diego, wiesz co tu się stało? - zapytała płaczliwie.
- Nie mam pojęcia - odpowiedział po dłuższej chwili, jakby się zastanawiał czy słowa były kierowane do niego. - Kiedy przyszedłem dom już się palił. Wszystko ok?
- Nic nie jest ok! - powiedziała i przytuliła go. - Prze-przepraszam.
Odeszła kawałek dalej i zadzwoniła do Violetty. Poprosiła ją o nocleg. Kiedy przyjaciółka dowiedziała się, co się stało, Ramallo od razu przyjechał po Fran. Teraz po płomieniach nie było już śladu. Zostały tylko spalone resztki domu i czarny dym, który miał się jeszcze unosić przez dwa dni. Nikt nie zwracał uwagi na chłopaka w czarnej kurtce


Pożar był piękny. Szkoda, że tak szybko przyjechała straż... Chętnie popatrzyłby jeszcze na to widowisko. Od dziecka ciągnęło go do ognia. A w zasadzie od momentu, kiedy zobaczył jego moc bawiąc się zapałkami i przez przypadek podpalając liście w ogrodzie. Uwielbiał patrzeć jak pomarańczowe płomienie pochłaniają coraz więcej i stają się coraz bardziej potężne. Jak płomień rośnie niszcząc wszystko co stanie na jego drodze. Ale to, co zrobił dziś... To tylko początek zemsty, którą planował odkąd opuścił poprawczak. 
Kiedy był w domu, ktoś już na niego czekał.
- Gdzie byłeś? - zapytał ostro brat.
- Na spacerze...


______________
Mam nadzieję, że się Wam podobał :)
Wiem, że jesteście złe, że rozwaliłam Leonettę, i nie chcecie, żeby Viola była z Deanem, ale on jest przecież w porządku :D
Poza tym, nie chcę, żeby było nudno ;)
Nie wiem jeszcze kiedy i czy pogodzę Leonettę, ale mam nadzieję, że nie przestaniecie czytać opowiadania tylko dlatego, że nie są razem...
Liczę na komentarze, cierpliwość, wyrozumiałość i że nie zostawicie mnie tylko dlatego, że Viola zostawiła Leona...

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 90 "Rozmowa, do której nie doszło"

Rozdział dedykowany Violettcie Verdas :)


Dziewczyny przygotowały śpiwory i poduszki w pokoju Violetty. Na stoliku ustawiły przekąski i w piżamach zeszły do kuchni zrobić pizzę. Angie i Olga oglądały program kucharski, a Ramallo pisał coś zawzięcie na laptopie. Był tak skupiony, że między brwiami pojawiła mu się głęboka zmarszczka. Piętnaście minut później, dziewczyny wróciły do pokoju. 
- To najpierw rozmawiamy czy oglądamy film? - zapytała Francesca. 
- Może pogadajmy - odparła Ludmiła - Mam wrażenie, że ty Violu, musisz się wygadać...
- Tak - westchnęła i wszystkie opadły na poduchy.
- To zaczynaj - zachęciła ją Camila.
- Pokłóciłam się z Leonem - powiedziała Violetta prosto z mostu i opowiedziała całą sytuację z nabrzeża. - Czuję się okropnie! Przeze mnie zerwaliśmy...
- Myślę, że Dean ma rację - odezwała się Cami. - Powinnaś porozmawiać z Leonem. Na pewno cię wysłucha.
- O właśnie! Jeszcze Dean!
- Co z nim? - zapytała Lu, ale wszystkie wiedziały jaka będzie odpowiedź. Poznały to po oczach przyjaciółki. - Podoba ci się - stwierdziła.
- Taak... Ale to nie tak, że... zakochałam się w dwóch chłopakach. Po prostu... On się mną zajmował cały ten czas i bardzo się do niego zbliżyłam. Czasem mam wrażenie, że znam go lepiej niż Leona...
- Wszystko się jakoś ułoży - pocieszyła ją Fran. - Potrzeba czasu.
- Dość o mnie. Teraz wasza kolej.
- Fran chodzi z Marco! - zawołała Cami.
- A Cami wstydzi się zaprosić gdzieś Broduey'a! - odegrała się włoszka. - A co u ciebie, Ludmi?
- Niic - powiedziała dziwnie wysokim głosem. Uległa pod wpływem wzroku dziewczyn. - Oj, no ok. Podoba mi się Federico - dodała cicho?
- Kto? - zapytała Cami.
- Federico! - powiedziała i zarumieniła się.
- Wow - odparły na to pozostałe dziewczyny. - W sumie, pasujecie do siebie - stwierdziła Fran.
- Może. Ale on ma mnie za wredną zołzę... 
- To pokaż, że się zmieniłaś!
- Jak?
Na to pytanie nie wiedziały jak odpowiedzieć. 
- Coś wymyślisz - pocieszyła ją Violetta.
- Wpadłam na genialny pomysł! - zawołała nagle Cami. - Zorganizujmy w Studiu bal. Taki prawdziwy z balonami i sukniami... 
- Tak, tak! - zgodziły się wszystkie.
- Jutro pójdziemy do Pablo. Powinien się zgodzić. Niby jest sobota, ale powinien być w szkole - kontynuowała zadowolona Camila. 
Następną godzinę wymyślały motyw, dekoracje i suknie na przyjęcie. Świetnie się przy tym bawiły. O 23 włączyły komedię A więc wojna, a po filmie położyły się spać. 

Była prawie 2 w nocy, a Dean nie zmrużył oka. Myślał o Violettcie i Leonie. Dobrze zrobił radząc jej, żeby z nim porozmawiała. Dobrze dla niej. Sam czuł się okropnie. Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie zakochał się w niej? A może po prostu czuje się za nią odpowiedzialny? Może kiedy postara się o niej zapomnieć, będzie się trzymał od niej z daleka to uczucie przejdzie? Nie. Czuł, że nie jest to zwykłe przywiązanie. Nie byłby w stanie o niej zapomnieć. Przekręcił się na drugi bok. Na razie musi mu wystarczyć to, że jest jej przyjacielem. 

Leon również nie spał. Po południu był na torze motocrossowym. Kiedy poszedł po swoją maszynę, zdziwił się widokiem dziewczyny kręcącej się przy niej. Wydawała mu się dziwnie znajoma. Okazało się, że była to Lara. Jego przyjaciółka z dzieciństwa. Zawsze ciągnęło ją do męskich spraw. Taki jak mechanika, motory i nigdy nie chodziła w sukienkach. Jako dziecko zawsze miała gdzieś siniaka, ubrudzoną buzię albo ręce. Teraz jednak się zmieniła. Leon był pod wrażeniem. Po treningu, poszli razem na pizzę i wspominali dzieciństwo. Kiedy ją odprowadził do domu... Sam nie wiedział dlaczego i jak, ale ją pocałował. Pożegnał się i wrócił do siebie. Teraz leży i rozmyśla. Z jednej strony czuł się źle, bo jest Violetta, ale z drugiej... Przecież z nim zerwała.  I ma tego swojego Dean'a. A może tylko się usprawiedliwiam? Z takim pytaniem w głowie zasnął. I nie był to spokojny sen.

Następnego dnia, Violetta wstała jako ostatnia. Poszła do łazienki i zeszła na dół. Dziewczyny już wcinały śniadanie. Cami rozmawiała z Angie o balu.
- To świetny pomysł! Pablo na pewno się zgodzi, ale to WY będziecie musiały wszystko zorganizować. My możemy ewentualnie pomóc.
- Już zaczęłyśmy planować - odpowiedziała zarumieniona z wrażenia Ludmiła i wyciągnęła zeszyt z wieczornymi notatkami. - Z salą nie będzie problemu. Znajomi rodziców mają hotel i na pewno pozwolą zająć na jedną noc salę bankietową. Razem z tym będzie catering, więc to też mamy z głowy. Ozdób też nie będzie trzeba kupować dużo. Wystarczą balony. O świece i kwiaty nie trzeba się martwić. Sala jest w odcieniach złota i czerwieni, więc balony też trzeba będzie tak dobrać. Jeśli chodzi o opiekunów, to możesz być ty, Pablo i Gregorio i najwyżej jeszcze kilku rodziców...
Gadała jak nakręcona, ale wszystkim się to udzieliło. Podekscytowane nastolatki pobiegły od razu do pokoju nauczycielskiego. Tak jak podejrzewały, Pablo był zachwycony pomysłem. Pod warunkiem, że one się wszystkim zajmą. Po wyjściu zaczęły myśleć nad ulotkami. Fran uparła się, że muszą też porozwieszać plakaty i pomyśleć o jakimś DJ'u. Ktoś przecież będzie musiał puszczać muzykę. Poszły do domu Ludmiły całe w skowronkach. Usiadły do komputera i zaczęły projektować ulotki.
- Jaki będzie motyw przewodni?
- Coś prostego i jednocześnie ciekawego... - myślała głośno Camila.
- A co powiecie na coś w stylu Bonda? - zaproponowała Fran. - Wiecie, obcisłe suknie, drinki z oliwkami...
- To genialne! - zawołała Ludmiła. Wyszukała w internecie zdjęcie Daniela Craig'a i wkleiła go na stronę. - A jaki tytuł?
- Hm... Golden Prom? - zaproponowała Viola. - Wiecie, jak ten film Golden Eye.
Następne pół godziny zastanawiały się nad odpowiednią czcionką. Kiedy ulotka była gotowa, Ludmiła uruchomiła drukarkę. Pozostało im tylko czekać.
- Wiecie co - zaczęła Violetta. - Chyba pójdę pogadać z Leonem. Muszę mu wszystko powiedzieć.
Dziewczyny tylko pokiwały głowami. Rozumiały ją. Viola wzięła torbę, a Lu zadzwoniła do Naty poinformować ja o pomyśle. Nie wymiga się od spraw organizacyjnych.
Violetta prawie biegła do domu Verdasów. Drzwi otworzyła mama Leona.
- Jest na torze. Dopiero co wyszedł, więc lepiej będzie jeśli pójdziesz. Potrafi tam siedzieć godzinami. Nie ma sensu, żebyś tu na niego czekała - uśmiechnęła się i powiedziała jak tam dojść.
Dziwne, myślała dziewczyna, Leon nigdy nie wspominał, że jeździ motorem. Może nie chciał mnie martwić...? Pocieszała się tym, ale jednak nie opuszczały ją wątpliwości. Czemu nie powiedział? Dlaczego to ukrywał?? Kiedy była na miejscu, zrozumiała...
Violetta poczuła łzy w oczach. Szybko się pozbierał po kłótni. Odwróciła się i pobiegła, myśląc, ze nikt jej nie widzi.
Nie patrzyła gdzie biegnie. Chciała właśnie przejść przez ulicę. Nie obejrzała się i już miała stawiać stopę na jezdni, kiedy usłyszała przerażone:
- VIOLETTA, STÓJ!!!
.
.
.

__________
Mam nadzieję, że się podobał :)
Wiem, że chcecie Leonettę, ale muszę wprowadzić jakąś akcję, żeby nie było nudno XD
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie... ;)