Voy Por Ti

Voy Por Ti

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 39 + LBA

Otrzymałam kolejną nominację do LBA. Bardzo dziękuję Malffu Verdas :*
Pytania:
1. Leonetta vs. Diegoletta vs. Tomasetta ?
Hm... Chyba Diegoletta :)
2. Ulubiona piosenka z Violetty, i tak ogólnie naj ?
Z Violetty - Salta, a tak ogólnie to Black Stone Cherry - All I'm Dreamin' Of
3. Najładniejszy chłopak z Violetty ? 
Diego :D\
4. Kto jest twoim wzorem do naśladowania ?
Jest kilka takich osób, między innymi moja ciocia :)
5. Kto jest twoim idolem ?
Tini Stoessel i Emma Stone
6. Od kogo autograf chciałabyś dostać najbardziej ?
Uff... Od Tini, Jorge, Diego, Lodo, Emmy Stone, Chrisa Evansa, Jakuba Wesołowskiego i wieelu innych osób :D
7. Masz najlepszego przyjaciela / przyjaciółkę ?
Tak, nawet trzy :D 
8. Violetta vs. Austin&Ally ?
Violetta, zdecydowanie
9. Jorge Blanco vs. Ross Lynch ?
Jorge Blanco :)
10. Podoba ci się ktoś?
Oj tak :3
11. Piszesz pamiętnik?
Tak, od dwóch lat :)



Nominacji nie dodaję, bo zrobiłam to ostatnio :)


A teraz rozdział z dedykacją dla Gabi7138 i Martyny Verdas :D

Odwróciłam się i nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przede mną stał Diego! Stałam i patrzyłam na niego. Nie mogłam w to uwierzyć! Co on tu robi?
- Diego, to ty?
- Nie, Królewna Śnieżka. Jasne, że ja - zaśmiała się, a ja po chwili już się w niego wtulałam.
- Ale co ty tu robisz? Nie powinieneś siedzieć w więzieniu?
- Aż tak bardzo nie chcesz mnie tutaj?
- Nie, ale... Powiedz, że nie uciekłeś... - to było pierwsze, co mi przyszło do głowy. Przecież jeśli go teraz złapią, będzie miał jeszcze większe kłopoty!
- Nie uciekłam. Zwolnili mnie dzisiaj, bo ten facet, co dokonał morderstwa przyznał się do wszystkiego. Przepraszali mnie chyba z godzinę. Ciesze się, że cię widzę - powiedział i jeszcze raz mnie przytulił. - Chodź, pójdziemy do mnie i powiesz mi o wszystkim, bo wydaje mi się, że coś się stało. 
Poszliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy. Przez okno zobaczyłam cień znikający za drzewami. Ciekawe, kto tak późno wychodzi na spacer... Chociaż ja sama nie jestem lepsza. Gdy byliśmy na miejscu, Diego pomógł mi wyjść z samochodu i poszliśmy do domu. Było w nim zimno, ale przecież ostatnio nikt tam nie mieszkał. 
- Masz koc. Siadaj, a ja rozpalę w kominku.
Po dziesięciu minutach siedzieliśmy na dywaniku koło ognia i piliśmy gorącą czekoladę. Przytuliłam się do przyjaciela. Strasznie mi go brakowało. Dobrze, że już wyszedł. 
- To powiesz mi o co chodzi?
- Pokłóciłam się z Leonem - powiedziałam.
- Aż tak, że uciekłaś z domu?
- Nie uciekłam. Poszłam do rodziców, bo musiałam się komuś wygadać, ale oni mi nie odpowiadali.
- Wiesz, myślę, że nie byłoby z tobą najlepiej gdybyś ich słyszała - uśmiechnęłam się delikatnie. Diego wie, jak mnie pocieszyć, tak jak Leon... Ale teraz to przez niego potrzebowałam pocieszenia. - No, mów. O co chodzi?
Powiedziałam mu wszystko po kolei i oczywiście zamoczyłam mu koszulkę łzami. Gdy to wszystko powiedziałam głośno, zdałam sobie sprawę, jak bardzo mnie zabolały jego słowa.
- Mam z nim porozmawiać?
- Nie Diego. To ja powinnam z nim porozmawiać. 
- Na pewno?
- Tak. Odwieziesz mnie do domu?
- A może zostaniesz na noc? Jest już 2 w nocy.
- Nie. Anna będzie smutna jak mnie nie zobaczy rano. 
Pół godziny później byłam już w windzie i jechałam do mieszkania. Ciekawe czy Leon śpi... Czy przejął się w ogóle, że wyszłam? Gdy weszłam do salonu zobaczyłam, jak siedzi na kanapie. Twarz zakrył rękami i powoli oddychał. 
- Leon... - powiedziałam niepewnie - musimy porozmawiać...
- O czym chcesz ze mną rozmawiać?!
- Nie krzycz, bo obudzisz Annę. Nie chcę się z tobą kłócić. Proszę porozmawiajmy na spokojnie.
- Teraz mi mówisz o spokoju?! A jak obściskiwałaś się z tym facetem, też myślałaś, że będę spokojny gdy się dowiem?!
- Jakim facetem? - o co mu chodzi? - Chyba kogoś ze mną pomyliłeś... I proszę cię, nie krzycz...
- Nie pomyliłem. Myślisz, że pozwoliłbym ci iść gdziekolwiek samej o takiej porze?! Jechałem za twoją taksówką i zobaczyłem, że usiadłaś przy rodzicach, a chwilę później ściskałaś się z jakimś facetem!
- To był Diego, kretynie! A skoro tak bardzo się o mnie bałeś, to sam mogłeś do mnie podejść i porozmawiać, a nie obserwować z krzaków!
- Marna wymówka... - spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Jaka wymówka? Byłam na niego wściekła i łzy cisnęły mi się do oczu. - Myślisz, że uwierzę, że to był Diego?! On siedzi w więzieniu.
- Wypuścili go - powiedziałam, a Leon się zaśmiał. ON. SIĘ. ZAŚMIAŁ!!! - Nie wierzysz mi... Leon, ty mi nie wierzysz!!! I chcesz się ze mną żenić?! Związek powinien być oparty na zaufaniu! Tak samo było z Juanem! Nie uwierzyłeś mi, ale ci to wybaczyłam. Wtedy mogłeś być wściekły, ale teraz robisz to samo! Nie chcesz mnie słuchać, nie wierzysz mi, gdy mówię prawdę!!! Ucieszyłbyś się, gdybym ci powiedziała, że cię zdradzam i wcale nie jestem w ciąży z tobą?!! To chciałeś usłyszeć?! Chcesz, żebym przyznała się do czegoś, czego nie zrobiłam?! No to proszę - krzyknęłam, zdjęłam pierścionek i rzuciłam nim o podłogę. Nie wierzę, że Leon mógł mi coś takiego zrobić. - Chciałam z tobą spokojnie porozmawiać, ale ty znów nie chcesz mnie słuchać i mi nie wierzysz... - Widziałam na jego twarzy ból i smutek. Zrozumiał, co zrobił, ale było za późno. - Rano się wyprowadzam - powiedziałam i poszłam do sypialni. 

Rano, 12:26
Siedzę znów w swoim domu. Sama. Anna chciała zostać jeszcze dzisiaj z Leonem, a ja nie miałam siły jej mu zabierać. Za chwilę ma do mnie przyjść Fran i pomóc mi się rozpakować. Diego jej o wszystkim powiedział, ja nie byłam w stanie. Wiem, ze ona powtórzyła to dziewczynom, a Lara i Lu rozmawiały już z Leonem. A Leon... Dzwonił do mnie całą noc. Wysłał mi chyba z tysiąc sms-ów. Całą noc płakałam. Dzisiaj jestem czerwona, napuchnięta i pół-żywa. 
- Cześć Violu. Jak się czujesz?
- A jak mogę się czuć?
- No tak... głupie pytanie. Przyniosłam ci babeczki, bo pomyślałam, że nie jadłaś śniadania. Idę zrobić kawę.
Po pięciu minutach i rozpakowanym jednym pudle przyszedł mi do głowy pewien pomysł. 
- Fran, lecę na wakacje.
- Co?
- To co słyszałaś. Wyjadę z Buenos Aires do... Do Francji! Albo do Włoch. Po prostu muszę stąd wyjechać chociaż na miesiąc. 
- Myślę, że to dobry pomysł. Zadzwonię do rodziców i powiem im, że ich odwiedzisz - uśmiechnęła się do mnie. Czyli Włochy! 
Usiadłyśmy do laptopa i zamówiłyśmy bilet w jedną stronę do Rzymu. Pomogła spakować mi walizkę i pojechałyśmy na lotnisko. Lot miałam o 14, była 13.30. 
- Nie mów nic Leonowi. Sama do niego zadzwonię. Kocham cię Fran.
- Ja ciebie też Violu - powiedziała ze łzami w oczach.
Gdy zajęłam już swoje miejsce, zadzwoniłam do Leona.
- Violetta - odebrał po pierwszym sygnale.
- Leon, dzwonię, żeby ci powiedzieć, że lecę do Włoch, do rodziców Fran na dwa miesiące. Potrzebuję tego wyjazdu. Wyjaśnij to jakoś Annabeth.
- Kocham cię - Powiedział łamiącym się głosem. Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale rozłączyłam się i rozpłakałam. Po chwili już leciałam.

Tego samego dnia o 15.34
·Leon·
Nie wierzę, że Viola wyjechała. Jak ja mogłem być taki głupi i znów jej nie uwierzyć?! Znów popełniłem ten sam błąd! Anna bawi się z Larą. Płakała, gdy jej powiedziałem, że Violetta wyjechała, ale teraz jest już okey. Włączyłem telewizor i...
- Samolot numer 3465 lecący z Buenos Aires do Rzymu rozbił się. Przyczyną prawdopodobnie było uszkodzenie jednego z silników. Zginęło 239 osób. Nikt nie przeżył. Więcej informacji podamy....
Nie słuchałem dalej... To niemożliwe!
- Lara! Dzwoń do Violetty!
- Nie odbiera usłyszałem po chwili i osunąłem się na podłogę.
- Leon co jest? - zapytała przerażona siostra.
- Violetta nie żyje.

Dziesięć lat później
- Anna, idziesz?
- Tak, już schodzę!
Po chwili moja ukochana córeczka zeszłą chodami ubrana tak. Małą wisiorek Violetty. Nigdy go nie zdjęła, odkąd jej go dałem na 10 urodziny. Teraz ma już 15 lat... I jest przepiękna!
- Czemu się tak patrzysz?
- Ślicznie wyglądasz - powiedziałem i pocałowałem ją w czoło. 
Zjechaliśmy windą na dół i wsiedliśmy do samochodu. Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Szliśmy kawałek zielonymi ścieżkami. Gdy byliśmy na miejscu, poczułem łzy w oczach. Zawsze tak było... Minęło równo dziesięć lat, od kiedy Violetta zginęła. Przychodziłem tu codziennie przez pierwszy rok i co tydzień od 9 lat. I za każdym razem czułem się tak samo winny. Annabeth położyła kwiaty i usiadła obok mnie na ławce. Siedzieliśmy pół godziny w ciszy. 
- Tata, ja już idę. Za pół godziny mam próbę w Studiu.
- Dobrze, idź. Ja jeszcze chwilę posiedzę...
Pocałowała mnie w policzek, a po chwili widziałem jak idzie w kierunku Studia. Jestem z niej taki dumny... Odwróciłem się z powrotem. Siedziałem jeszcze chwilę. 
- Kocham cię Violetto...
- Ja ciebie też...
Odwróciłem się ale nikogo nie zobaczyłem. Poprawiłem jeszcze kwiaty i poszedłem do samochodu.

~Violetta~
Widziałam jak Leon odchodzi. On mnie nie widział i raczej nie usłyszał. Nadal go kocham. Kocham ich wszystkich. Wszyscy moi przyjaciele tu przychodzą. Ale Leon najczęściej. A Anna... Piękna z niej dziewczyna i ma śliczny głos. Towarzyszę jej na każdym kroku i wiem, ze ona mnie czuje. Szczególnie gdy śpiewa... 
- Violu, idziemy. - Usłyszałam i odwróciłam się. Zobaczyłam rodziców. Podeszłam do nich i przytuliłam. Razem poszliśmy dalej...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- Tini, chodź, bo się spóźnimy!!

___________
Jejciu... Ryczę i  ryczę... Ostatnie zdania pisałam chyba z pół godziny, bo litery mi się zamazywały... Dlatego przepraszam za ewentualne błędy. Mama nadzieję, że Wam się podoba :)

czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 38

Rozdział z dedykacją dla Gabi7138

Naty stała jak zaklęta. Na jej twarzy malowało się zdziwienie. Maxi wciąż klęczał z pudełeczkiem w ręku, a każdy w pokoju patrzył na brunetkę z wyczekiwaniem. Maxiemu uśmiech zaczął schodzić z twarzy. W końcu Fran nie wytrzymałą tego napięcia...
- Naty, powiedz coś!
- Tak! Tak Maxi! 
Wszyscy zaczęli klaskać, chłopacy gwizdali, a Maxi podniósł Natalię i pocałował. 
- Proponuję wznieść toast! - zawołała Lara. - Za Naxi, Marcescę i Leonettę!
- I za Fede i Larę - dodał Leon i puścił siostrze oczko.
Właśnie miałam wypić sok, który miałam w szklance, gdy drzwi do mieszkania się otworzyły. I kto tam stał?
- Czeeść! Tęskniliście za nami?
- Ludmi! - krzyknęłam i podbiegłam do przyjaciółki.
- Violu, masz jeszcze większy brzuch niż ostatnio - zaśmiała się. - Cieszę się, że was widzę!
- Ale spóźniliście się - powiedział Fede, a Naty pomachał a ręką z pierścionkiem.
- Gratuluję - powiedział Tomas. - Ale my też musimy wam coś powiedzieć. 
- Jestem w ciąży - zawołała Lu. Wszystkie zaczęłyśmy piszczeć, a nasi mężczyźni gratulować Tomasowi. Po chwili znów się bawiliśmy, ale ponownie przerwał nam dzwonek do drzwi. Okazało się, że to Cami i Broduey. Tearz nareszcie byliśmy wszyscy w komplecie... No prawie. Brakowało tylko Diego. O 22 ja, Leon i Annabeth siedzieliśmy już w samochodzie i jechaliśmy do mieszkania. Mała i tak długo wytrzymała. Po drodze jednak zasnęła. Gdy byliśmy na miejscu, Leon wziął ją na ręce, a ja zabrałam ciasta od Naty. Prawie nic nie jedliśmy na imprezie i spakowała mi chyba 3/4 tego, co stało na stole. Miałam babeczki z budyniem, owoce w czekoladzie, sernik, jabłecznik, krewetki, sushi, sałatkę i chyba z kilogram pomarańczy. W sumie nawet dobrze się złożyło... Będę miała co jeść w nocy i nie będę marnowała czasu na przygotowywanie przekąsek. Wszystko już jest gotowe. W drodze do windy i cały czas w niej spędzony myślałam, co zjeść najpierw: krewetki czy pomarańczę? Gdy byliśmy na miejscu, Leon zaniósł Annę do jej pokoju, ja zostawiłam torby w kuchni i poszłam do łazienki. Wzięłam dłuugi gorący prysznic. W drzwiach wpadłam na Leona. 
- Ślicznie wyglądasz z mokrymi włosami - uśmiechnął się i pocałował mnie w czubek głowy. - Teraz ja wejdę. Violu...
- Tak?
- Nie zjedz wszystkiego - uśmiechnął się i puścił mi oczko. Czyżby czytał mi w myślach? 
Zaśmiałam się i udałam, że nie wiem o co mu chodzi. Jednak gdy tylko drzwi łazienki się zamknęły, pobiegłam do kuchni i dobrałam się do sernika. Był przepyszny! Włożyłam sobie dwa kawałki, wzięłam pomarańczę i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i akurat trafiłam na wiadomości. A tam: Jade i Matias prowadzeni przez policjantów. Poczułam ogromną ulgę. W końcu moje życie zaczyna się układać. 
- Przecież prosiłem, żebyś wszystkiego nie jadła...
- Nie jem wszystkiego! To tylko sernik - powiedziałam z pełnymi ustami, a on się zaśmiał, usiadł obok mnie i przytulił do siebie.
- Wiesz co? Nie mogę się doczekać, aż mały Verdas przyjdzie na świat - powiedział i pogłaskał mnie po brzuchu. - No i trzeba pomyśleć o ślubie...
- Zupełnie o tym zapomniałam! Tyle się ostatnio działo... Leon - powiedziałam po chwili zamyślenia. - Ja bym chciała, żeby Diego był na naszym ślubie.
- Chcesz czekać cały rok? - spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Przecież to nasz przyjaciel!
- No tak, ale...
- Nie ma żadnego "ale"! Albo pobieramy się jak wypuszczą Diego, albo wcale!
- Viola, czy ty się słyszysz?!
- Tak! Leon, nie poznaję cię... 
- Chyba przesadzasz. Po prosu chcę jak najszybciej mieć to z głowy... - spojrzałam na niego z przerażeniem. Czy on to powiedział?! - O, nie... Violu, to nie tak...
- Och tak... Chcesz mieć ślub ze mną JUŻ Z GŁOWY! To takie męczące, że jestem tu z tobą? Chcesz po prostu mieć to za sobą?! Wiesz co? Gdyby nie Anna, już siedziałabym w samochodzie... Jutro wracamy do siebie, a ty śpisz dzisiaj na kanapie - wstałam i ruszyłam do sypialni, ale po chwili się wróciłam - I zabieram sernik... - wzięłam talerz i trzasnęłam mu drzwiami przed nosem. Jak on mógł powiedzieć coś takiego?! To takie wielkie poświęcenie?! Takie straszne, że chce to mieć za sobą?!
- Violetto, porozmawiajmy...
- Nie mamy o czym rozmawiać! - krzyknęłam przez drzwi.
- Źle dobrałem słowa... Ja.. Ja nie chciałem tego powiedzieć... Chcę żebyś już była moją żoną i tyle...
- No tak, I TYLE. Rozumiem, że to nie ma dla ciebie większego znaczenia!
- Dlaczego przekręcasz moje słowa?!
- JA przekręcam?! Zastanów się co mówisz! I nie krzycz już, bo Anna się obudzi. 
- Violetto...
- Idź spać.
Słyszałam,że stał jeszcze pod drzwiami, ale nie powiedział nic więcej. Po dziesięciu minutach usłyszałam, że odchodzi. Nienawidzę się z nim kłócić, ale jak on mógł powiedzieć coś takiego?! Chyba, że to ja dramatyzuję... Nie! No może trochę... Ale mnie uraził swoimi słowami... Poczułam, że robi mi się słabo i postanowiłam iść do kuchni po szklankę wody... I może jakiś środek na sen. Leon siedział na kanapie i patrzył w telewizor. W ogóle na mnie nie spojrzał. Weszłam do kuchni i zaczęłam przeglądać szafki.
- Gdzie są tabletki na sen? - Cisza. - Leon? Gdzie. Masz. Te. Cholerne. Tabletki? - wciąż cisza. Tego było dla mnie za wiele. Osunęłam się po szafkach na podłogę i zaczęłam płakać, ale tak żeby mnie nie usłyszał. Dlaczego on mi to robi? Rozumiem, że jest zły. Ja też byłam, ale żeby nic nie mówić... Nie mogę mu pokazać, że mnie to rusza... Chociaż z drugiej strony niech widzi, ze boli mnie, że mnie ignoruje. Wstałam i znów zaczęłam przeszukiwać szafki. Tylko tym razem wyjmowałam wszystko po kolei. W końcu znalazłam to, czego szukałam. Nagle do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Nie był może byt odpowiedzialny, bo było już ciemno, ale nie mogłam siedzieć bezczynnie w pokoju. Poszłam do sypialni, przebrałam się i wyszłam z pokoju. Przeszłam przed Leonem i wyszłam z mieszkania. Nawet się nie zapytał, gdzie idę. Przez wieżowcem zadzwoniłam po taksówkę i kazałam się zawieźć na miejsce. Pół godziny później siedziałam już na zimnej ławce i patrzyłam na dwa białe nagrobki... Maria Saramrego Castillo i German Castillo. Położyłam kwiaty, które zebrałam po drodze i zaczęłam mówić:
- Wiem, że dawno już u was nie byłam, ale tyle się działo... Zresztą, pewnie już widzieliście. Tato, uwierzysz, ze twoja córka była w więzieniu? Ja sama jeszcze nie do końca w to wierzę... Może to wszystko mi się śni... Może tata wciąż żyje, ja nigdy nie byłam w areszcie, nie poznałam Leona... Hm.. Tego akurat nie żałuję. Mimo, że dzisiaj mnie zranił, nadal go kocham. Jest teraz najbliższą mi osobą. Oczywiście z wyjątkiem Angie i Anny. Co ja mam zrobić? Kocham go i źle się czuję, że się pokłóciliśmy, ale nie mogę mu tak po prostu wybaczyć... Chyba że powinnam... Sama już nie wiem... Wiem, że mnie słyszycie, szkoda że ja was nie... Mamo, ty byś pewnie powiedziała, że powinnam posłuchać serca i zrobić to, co mi dyktuje, a tata... Ty kazałbyś mi siedzieć w pokoju i nie pozwalałbyś mi się zobaczyć z Leonem, ale potem porozmawialibyśmy i wszystko by się jakoś ułożyło... Strasznie mi was brakuje... Brakuje mi kogoś, komu mogę powiedzieć wszystko, kto by mnie pocieszył, doradził i nie oceniał...
- A, czy to mogę być ja?


_______________
Jak myślicie, kto to? :D
Następny rozdział dodam jutro wieczorem albo w sobotę rano
Dziękuję za ponad 20200 wyświetleń i za komentarze i za to, że czytacie te głupoty ;)
Kocham Was <3

VBA i LBA

W tym tygodniu otrzymałam jedną nominację do VBA i siedem do LBA. Bardzo bardzo baardzo wszystkim dziękuję :* To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Cieszę się, że podoba Wam się moje opowiadanie. Ogromną przyjemność sprawia mi pisanie rozdziałów i czytanie Waszych komentarzy. Za każdym razem, gdy widzę że mam nowe komentarze na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech, a gdy je czytam dosłownie szczerzę się do ekranu. Kocham Was <3
No to przejdźmy do konkretów :)

Versatile Blogger Award
Jako nominowana muszę:
- pokazać na blogu nagrodę Versatile Blog Awards
- podziękować osobie, dzięki której zastałaś/eś włączona do gry
- ujawnić 7 faktów o sobie
- nominować 15 blogów, które według mnie na to zasługują.

Bardzo dziękuję Milenie Verdas :*
Fakty o mnie:
1. Mam 16 lat.
2. Naturalnie mam blond włosy, ale obecnie są czerwone XD
3. Rok wcześniej poszłam do szkoły, więc jestem najmłodsza w klasie.
4. Chodzę do drugiej klasy liceum na profil biologiczno-chemiczny.
5. Jestem straasznie nieśmiała.
6. Uwielbiam czekoladę *.*
7. Słucham piosenek z Violetty, ale też zespołów takich jak Metallica albo Zabili Mi Żółwia.

Liebster Blog Award
Pierwszą nominację do LBA otrzymałam od Cami Vilu. Bardzo dziękuję :*
Pytania:
1. Ulubiona postać z Violetty? (2 sezon)
Diego i Marco <3
2. Jak masz na imię?
Hania :)
3. Ile masz lat?
16
4. Ile masz już bloga?
24 listopada będą trzy miesiące. Jakoś szybko to zleciało :D
5. Byłaś już kiedyś nominowana?
Tak, byłam :)
6. Twoja ulubiona piosenka?
Na chwilę obecną Black Cherry Stone - All I'm Dreamin' Of <3
7. Twoja ulubiona potrawa?
Hm... Chyba pizza :D
8. Co najbardziej cenisz u przyjaciół?
To, że zawsze mogę na nich liczyć, zaufać im i nie zostawią mnie samej z problemami.
9. Co ci się najbardziej w tobie podoba?
Tak najbardziej, to chyba oczy.
10. Za co siebie nie lubisz?
Za moją nieśmiałość.
11. Jaki masz kolor oczu?
Zielone z piwnymi nalotami :)

Kolejną nominację otrzymałam od wiktorii grocholi. Dzięki :*
Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania 
2. Ile masz lat?
16
3. Wolisz Leonette, Dielette, Fedelette czy Tomasette?
Dielettę :D
4. Ulubiona para z serialu?
Dieletta i Marcesca
5. Ulubiona piosenka z serialu?
Salta i Are you ready for the ride?
6. Ulubiony film?
Łatwa dziewczyna
7. Wolisz Germangie czy Pablangie?
Germangie
8. Ulubiona postać z serialu?
Diego
9. Wolisz Naxi czy Caxi?
Naxi
10. Wolisz psy czy koty?
Zdecydowanie psy :)
11. Jakie jest twoje marzenie? 
Zwiedzić cały świat *.*


Kolejna nominacja od Veroniki Żerek Dziękuję :*
Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania
2. Ile masz lat?
16
3. Dlaczego oglądasz Violettę?
Lubię muzykę z serialu i mam podobne problemy, co bohaterowie xd
4. Ulubiona para z serialu?
Dieletta
5. Ulubiona piosenka z serialu?
Salta i Are you ready for the ride?
6. Ulubiony film?
Łatwa dziewczyna
7. Ulubiony aktor/ka?
Chris Evans, Emma Stone, Jakub Wesołowski i Tini Stoessel
8. Którą postać z serialu lubisz najbardziej?
Diego i Marco :)
9. Ulubiony piosenkarz/rka?
Tini Stoessel
10. Co robisz w wolnym czasie?
Czytam książki, słucham muzyki albo piszę bloga :)
11. Czytasz mojego bloga?
Nie, ale mam zamiar :)


Czwartą nominację do LBA otrzymałam od Evelci Comello. Bardzo dziękuję <3
Pytania:
1. Od kiedy prowadzisz bloga?
Od 24 sierpnia tego roku 
2. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Czarny i czerwony
3. Ile masz lat?
16
4. Jak się nazywasz?
Hania Lewandowska 
5. Jaki jest twój ulubiony film?
Łatwa dziewczyna
6. Skąd czerpiesz pomysły na rozdziały?
Hm... same mi wpadają do głowy :) szczególnie wieczorem, gdy już prawie śpię. Wtedy zazwyczaj zrywam się z łóżka i od razu to zapisuję :) Poza tym, osoby komentujące moje rozdziały mają świetne pomysły ;)
7. Cieszysz się, że zostałaś nominowana?
Bardzo, bardzo BARDZO!!! :D
8. Jaka jest twoja ulubiona aktorka?
Emma Stone i Tini Stoessel
9. Jaki jest twój ulubiony serial?
Violetta, Komisarz Alex i Pamiętniki Wampirów
10. Co robisz w wolnym czasie?
Czytam, słucham muzyki, piszę bloga :)
11. Jaki masz kolor włosów? 
Czerwone :D


Kolejna nominacja :D Bardzo dziękuję Catvang <3
Pytania:
1. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać, pisać, słuchać :D
2. Masz najlepszych przyjaciół?
TAK <3 Są takie dwie osoby, bez których nie wyobrażam sobie życia <3
3. Skąd pomysł na nazwę bloga?
Od jednej z moich ulubionych piosenek z Violetty :)
4. Ulubiony aktor?
Chris Evans i Jakub Wesołowski :)
5. Masz zwierzęta?
Pieska o imieniu Fifi :D
6. Twój ulubiony serial to...?
Violetta i Komisarz Alex
7. Ulubiona bajka z dzieciństwa to...?
Oj dużo tego... Ale taka najulubieńsza to Czerwony Kapturek :)
8. Skąd pomysł na nazwę profilu?
To moje imię i nazwisko :)
9. Skąd pomysł na pisanie bloga?
Uwielbiam czytać i postanowiłam sama sprawdzić się w roli "pisarki" XD
10. Twój ulubiony blogger?
Hm... Nie mam jednego, a w zasadzie jednej, ale bardzo lubię opowiadania Melanii Verdas, Emilii Verdas, MADZI IXX DEE, Aliśki M, xAdusix i Anonimusia ;)
11.Lubisz pisać rozdziały? 
Kocham <3


Bardzo dziękuję Viluśce Dominguez <3
Pytania:
1. Czego najbardziej w sobie nie lubisz?
Nieśmiałości -.-
2. Co jest twoim hobby?
Hm... Czytanie się liczy? :D No i blog :D
3. Jak często dodajesz/starasz się dodawać rozdziały?
Chciałabym codziennie, ale szkołą nie pozwala ;p Dodaję 2-3 w weekendy.
4. Co najbardziej ci się w sobie podoba?
Oczy :D
5. Jakiego koloru masz oczy?
Zielone z piwnymi plamkami
6. Co najbardziej lubisz robić?
Słuchać muzyki :)
7. Jaki jest twój ulubiony serialowy parring?
Dieletta
8. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
Black Stone Cherry - All I'm Dreamin' Of
9. Co najbardziej chciałbyś/łabyś dostać na święta?
Kolejną parę martensów *.*
10. Czytasz mojego bloga?
Jeszcze nie
11. Co sądzisz o serialu Violetta?
Jest śmieszny, momentami wzruszający i po prostu wspaniały <3


I ostatnia nominacja od Martiny Tini Stoessel. Wielkie dzięki :*
Pytania:
1. Ile masz lat?
16
2. Jak masz na imię?
Hania
3. Czy twoja rodzina wie, ze piszesz bloga? Jeśli nie, to dlaczego.
Tak, ale średnio ich to obchodzi ;p
4. Masz dni, kiedy chcesz porzucić blogowanie?
Jeszcze mi się nie zdarzyło :)
5. Masz rodzeństwo?
Dwóch młodszych braci -.-
6. Do jakich fandomów należysz?
W zasadzie do żadnych ;p
7. Ulubiony piosenkarz/piosenkarka/zespół?
Uff... Metallica, Tini Stoessel, Zabili Mi Żółwia, Pretty Maids, Selena Gomez i wieele innych :D 
8. Mieszkasz w mieście czy na wsi?
Mieście... A właściwie miasteczku -.-
9. Mówisz po hiszpańsku?
Trochę, ale wciąż się uczę :)
10. Masz ksywkę, pseudonim?
W podstawówce mówili na mnie Hermiona, bo uwielbiałam Pottera, a teraz jestem po prostu Hania... Czasem Haniuta :)
11. Czytasz mojego bloga?
Jeszcze nie.


MOJE PYTANIA:
1. Ile masz lat?
2. Jak masz na imię?
3. Co jest twoim marzeniem?
4. Ulubiona para z Violetty?
5. Czytasz mojego bloga?
6. Skąd czerpiesz inspirację na bloga?
7. Jak długo prowadzisz bloga?
8. Masz zwierzęta? Jeśli tak, to jakie? Jeśli nie, to czy chciałbyś/łabyś mieć?
9. Jaki masz kolor oczu i włosów?
10. Ulubiony film?
11. Ulubiona przekąska?


sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 37

Rozdział dla Gabi7138

Pobiegłam przerażona do pokoju, a to co zobaczyłam... To był po prostu szok! Maxi zwijał się ze śmiechu na podłodze, Leon miał czarną twarz i lekko przypalone brwi, a Anna wyglądała zza fotela, jakby się czegoś bała.
- Leoś, co znów zrobiłeś?
- To Maxi kazał - powiedział i sam zaczął się śmiać.
- Od was się raczej niczego nie dowiem. Anna, co te pajace zrobiły?
- Leon... Leon... Hahahah!
Co im się wszystkim stało? Do pokoju weszła Naty przebrana za czerwonego kapturka. Zastała całą trójkę leżącą na ziemi i zwijającą się ze śmiechu i mnie stojącą po środku tego cyrku.
- Co się stało?
- Sama chciałabym wiedzieć...
Poczekałyśmy jeszcze chwilę, aż się uspokoją.
- Leon, powiesz co się stało?
- Ja chciałem wystraszyć Maxiego, który wieszał lampki i... hahaha!!!
- Maxi może ty powiesz dalej? - zapytała Naty.
- Leon wziął petardę i wystrzelił, ja spadłem z drabinki, a Anna... hahahaha!!!!
- A ja pisnęłam, bo się wystraszyłam i wskoczyłam za fotel... haahhah!
- Odpaliłeś petardę w moim domu?! A ty mu na to pozwoliłeś?! - wrzasnęła Naty.
- Nie wiedziałem... - wydusił Maxi.
- Strzeliłeś przy dziecku?! - teraz ja wrzasnęłam na Leona.
- Nie wiedziałem, że się tak wystraszy. Obiecuję, że już będę grzeczny.
- Już za późno - powiedziałam i rozległ się dzwonek do drzwi. Naty wzięła mnie pod rękę i poszłyśmy otworzyć. Byłam zła, że zrobili coś takiego przy Annabeth i jeszcze się z tego śmiali! W drzwiach stali Fran i Marco. Ona była cyganką, a on muszkieterem. 
- Świetnie wyglądacie. Wchodźcie - powiedziała Naty.
- Lara i Fede zaraz tu będą - powiedziała Fran. - Co jest między nimi? - zapytała gdy usiadłyśmy w salonie. Marco poszedł do Leona i Maxiego, a po chwili śmiał się razem z nimi. Pewnie mu się pochwalili swoim wyczynem.
- W zasadzie, to Lara powinna wam to powiedzieć, ale... Ona i Fede są razem - powiedziałam.
- A co z Diego? - spytała Naty.
- Z nim tez o tym rozmawiałam. Powiedział, że tak naprawdę jej nie kocha, tylko bardzo mu się spodobała... takie zauroczenie. 
- Aa... No chyba że tak - w tej chwili ponownie rozległ się dzwonek. Naty chciała wstać, ale Maxi ją uprzedził.
- Ja otworzę dzióbku - powiedział.
- I tak jestem na ciebie zła.
- Co zrobili? - zapytała Fran. Zanim odpowiedziałam, podeszłą do nas Lara.
- Cześć dziewczyny! Fajny kostium? - była przebrana za syrenę. 
- Świetny, a co do chłopaków... - powiedziałam i opowiedziałam dziewczynom o pomyśle Leona. Podzielały opinię moją i Naty. Obie uznały, że było to głupi pomysł.
- To co? Zaczynamy imprezę? - zanim cokolwiek powiedziałyśmy, Maxi włączył muzykę z laptopa i zaczął tańczyć jak... Nie wiem jak co... Kiwał tułowiem w przód i w tył w rytm muzyki, jedną ręką machał w górę i w dół, a drugą trzymał się za głowę. Anna po raz kolejny leżała na podłodze i się śmiała.
- Zatańczymy? - usłyszałam głos Leona za sobą.
- Jasne - powiedziałam i złapałam Marco za ręce. Poszłam z nim na środek pokoju i zaczęliśmy tańczyć. Mina Leośka była bezcenna. D\Stał jak słup z rozdziawionymi ustami i szeroko otwartymi oczami. 
- Viola, o co chodzi? - zapytał Marco.
- Jestem zła na Leona. Musi się bardziej postarać, żebym z nim zatańczyła.
- Chodzi o tę petardę?
- Tak.
- To był tylko żart.
- Mam to powiedzieć Fran?
- Leon zachował naprawdę karygodnie - powiedział poważnie, a ja się zaśmiałam.
Kolejną piosenkę zatańczyłam z Fede, a potem z dziewczynami. Niestety zaczął mnie boleć kręgosłup i musiałam odpocząć. Zobaczyłam Leona tańczącego z Anną i jakoś poczułam ciepło na sercu. To takie kochane... Nie Violka! Musisz być silna. Niech tym razem się trochę postara. Piosenka się skończyła i podszedł do mnie mój narzeczony. 
- Długo się będziesz jeszcze gniewać?
- Zależy - odpowiedziałam chłodno.
- Mam dla ciebie owoce w bitej śmietanie - powiedział i pomachał mi talerzem przed nosem, a mi zrobiło się niedobrze. Owoce już mi się przejadły.
- Nie mam ochoty...
- Hm... a co powiesz na krewetki?
- Leon, niedobrze mi... - powiedziałam i pobiegłam do łazienki. Leon biegł za mną i w odpowiedniej chwili przytrzymał mi włosy. 
- Dziękuję - wyszeptałam. Przepłukałam sobie usta i wyszłam z łazienki. Wpadłam na Leona.
- Lepiej się czujesz? 
- Tak. Dziękuję. 
- Zawsze do usług królowo - powiedział i delikatnie mnie pocałował. Poczułam miły dreszcz.
- Nie! Leon, jestem zła - powiedziałam i chciałam się odsunąć, ale złapał mnie za rękę. Pocałował każdy palec po kolei, a potem zaczął mnie całować po ramieniu. Jak Gomez Morticię w Rodzinie Addamsów. 
- Kocham cię, skarbie. Najmocniej na świecie. Jesteś moim światełkiem w tunelu, najjaśniejszą gwiazdą, i powietrzem, którym oddycham. Jesteś najpiękniejszą, najmądrzejszą, najcudowniejszą, najwspanialszą, najukochańszą kobietą na świecie. Kocham cię Violetto. 
Gdy to mówił, wiedziałam, że naprawdę tak myśli, że jestem jedyną kobietą w jego życiu.
- Też cię kocham Leon - powiedziałam i pocałowałam go. Do salonu weszliśmy trzymając się za ręce. 
- Pójdę zrobić ci herbatę - powiedział i pocałował mnie w policzek. 
- Wybaczyłaś mu?! - zapytała oburzona Naty.
- Tak. Nie lubię się na niego gniewać. Poza tym, tak ładnie przeprosił...
- Ej, słuchajcie! - zawołał Maxi. - Hej! CISZA!!! - wszyscy momentalnie ucichli. - Dziękuję. Chciałem coś ogłosić, a właściwie zapytać... W życiu każdego faceta, przychodzi taki moment, że poznaje dziewczynę swojego życia. Ja miałem to szczęście poznać Natalię jeszcze w szkole. Mieliśmy lepsze i gorsze chwile. Dzisiaj na przykład jest ta gorsza, ale chcę to zmienić. Dlatego - powiedział, zszedł z krzesła i podszedł do Naty. - chcę zapytać. Naty, mój ukochany czerwony kapturku, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?


__________
Podoba się? :)
Leon i Maxi mieli tylko spaść z drabiny, ale strasznie mi się spodobał pomysł Anonimusia ;)
Dziękuję :*

piątek, 1 listopada 2013

Przepraszam

Bardzo przepraszam, że dzisiaj nie dałam rozdziału. Goście, sprzątanie, a teraz jestem całkowicie wykończona. Obiecuję, że jutro dodam dwa dłuugie :)
Anonimuś ;) zaskakujesz mnie :D Twój pomysł jest świetny, ale jednak nie to mi po głowie chodzi :D 
Milena Verdas, bardzo Ci dziękuję :) To wiele dla mnie znaczy :)
W ogóle kocham Was wszystkich <3

czwartek, 31 października 2013

Rozdział 36

Ten rozdział dedykuję Gabi7138 za zajęcie 2 miejsca i Anomimusiowi ;) za... Zresztą, będziesz wiedziała za co XD

- Wysoki sądzie, znam tego mężczyznę. To Mtias La Fontaine. A ta kobieta, to jego siostra Jade. Jest byłą narzeczoną mojego ojca.
- Czy jest ktoś, kto może to potwierdzić?
- Ja! - usłyszałam z końca sali. Odwróciłam się i zobaczyłam stojącego Leona.
- Proszę się przedstawić.
- Leon Verdas, narzeczony Violetty. Znam tych ludzi, i to z pewnością oni. 
Sędzia zadała jeszcze kilka pytań i poszła z przysięgłymi ustalić wyrok. Ja w międzyczasie rozejrzałam się po sali. Zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół. Oni patrzyli na mnie i uśmiechali się chcąc dodać mi otuchy. Naprawdę doceniam to, że są tu, żeby mnie wspierać. Na salę weszli ludzie w togach.
- Ogłaszam, że pani Violetta Castillo jest niewinna. Koniec rozprawy. Fede i Marco zaczęli gwizdać, a Leon podbiegł do mnie uściskał mnie mocno i pocałował długo i namiętnie. 
- Strasznie mi tego brakowało - szepnęłam mu do ucha. 
Po chwili dołączyli do nas przyjaciele i razem wyszliśmy z budynku, do którego, miałam nadzieję, że już nie wrócę. Poszliśmy wszyscy do domu Fran i Marco na obiad. Czekała tam na nas Anna razem z Angie. Obie bardzo się ucieszyły na mój widok. Annabeth za nic nie chciała mnie puścić, nawet na krok. Wszędzie chodziła za mną i siedziała obok mnie. Cały czas ściskała mnie za rękę, jakby bała się, że zaraz znów mnie jej zabiorą. 
- Ej, słuchajcie! - zawołała Naty. - Przecież dzisiaj jest Halloween! Co powiecie na imprezę? U mnie i Maxiego o 19? 
Wszyscy się zgodziliśmy. Przyda nam się mała zabawa, mimo iż jesteśmy już dorośli.
- A ja tez mogę? - zapytała Anna patrząc na mnie tymi swoimi ślicznymi oczkami.
- Jasne, że tak - powiedział Maxi i roztrzepał jej włosy.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i rozjechaliśmy się do domów przygotować się do imprezy. W nowym mieszkaniu poszłam z Anną do sypialni i zaczęłyśmy przekopywać szafę w poszukiwaniu jakichś fajnych ubrań. Po pół godzinnym zastanowieniu Anna założyła to, a ja to. Weszłyśmy do salonu.
- Obie pięknie wyglądacie - powiedział Leon. - Śliczna księżniczka i królowa mroku. A jak moje przebranie?
- Świetne, mój ty zabójczo przystojny Draculo - powiedziałam i pocałowałam go w policzek, zostawiając ślad bordowej szminki. Piętnaście minut później byliśmy już u Naxi. Oczywiście jako pierwsi.
- Naty, pomóc ci?
- Jeśli możesz. Porozstawiaj te kubki i talerzyki, a ja postawię chipsy i kanapki.
- Sama to wszystko robiłaś?
- Maxi mi trochę pomógł, ale potem zajął się lampkami. Za kogo się przebrałaś?
- Hm... Nie wiem - zaśmiałam się. - Po prostu spodobała mi się ta sukienka... Może za Morticię Addams?
- Tak - uśmiechnęła się - to pasuje.
- A ty jesteś...
- Jeszcze nie mam przebrania - powiedziała. - Dopiero teraz pójdę założyć.
Ledwo Naty zniknęła za drzwiami usłyszałam huk i pisk Anny...


_____________
Kolejny jutro jakoś po południu :D
Mam nadzieję, że Wam się podoba :)
Anonimuś ;) czy znów siedzisz mi w głowie i wiesz co to za huk? :D

sobota, 26 października 2013

Rozdział 35

Kolejny rozdział dla Francesci Comello :)


Obudziłam się w gabinecie Esmeraldy. Na łóżku obok siedział Diego, a pani doktor tamowała mu krwotok z nosa. Podniosłam się i poczułam mdłości. Pobiegłam do łazienki i po chwili wróciłam na miejsce.
- Jak się czujesz? - zapytali jednocześnie.
- Dobrze, dziękuję. A ty? - zwróciłam się do Diego.
- Nie najgorzej.
- Dziękuję - powiedziałam, a on uśmiechnął się do mnie.
- No, jesteście wolni - powiedziała Esmeralda i otworzyła drzwi gabinetu. Poszliśmy każde w swoją stronę. W celi umyłam sobie twarz i ręce i usiadłam na łóżku. Znów poczułam się bezsilna. Godzinę później usłyszałam:
- Masz gości - podniosłam wzrok i zobaczyłam Leona, Annę, Fran i Marco. Łzy cisnęły mi się do oczu, ale nie chciałam przy nich płakać. Nie rozumiałam też, dlaczego nie mogę się z nimi zobaczyć w pokoju spotkań, tylko przez kraty... Pewnie chcą, żebym się przyznała.
- Viola! Viola! Kiedy wrócisz do domu?! Ja chcę żebyś wróciła! Violu, ja nie pójdę dopóki nie pójdziesz ze mną! Violetto, chodź z nami do domu - zaczęła płakać Annabeth. Tak bardzo chciałam ją teraz przytulić...
- Jak się czujesz? - zapytał zatroskany Marco.
- Mogłoby być lepiej - powiedziałam.
- Przyniosłam ci ciasteczka, ale nie pozwolili mi ich przynieść - powiedziała Fran smutnym głosem.
- Dziękuję...
- Violetto... Ja cię stąd wyciągnę. Obiecuję - powiedział Leon patrząc mi głęboko w oczy.
- Tylko nie rób nic głupiego, dobrze skarbie?
- Dobrze... 
- Koniec odwiedzin!
Przez kolejne kilka godzin miałam w uszach krzyk Anny, która nie chciała wracać beze mnie. 

Następnego dnia
Zjadłam śniadanie i trochę się ogarnęłam. O 10 mogłam wyjść na spacer, ale zrezygnowałam. Nie chciałam, żeby powtórzyła się sytuacja z wczoraj. Po obiedzie przyszedł do mnie mężczyzna w garniturze z teczką. Policjant wpuścił go do celi i poszedł.
- Dzień dobry. Nazywam się Rodrigo Espinosa, jestem adwokatem. Pani narzeczony do mnie zadzwonił - przedstawił się.
- Miło mi. Violetta Castillo - uścisnęłam jego dłoń.
- Może na początek mi pani powie, co się właściwie wydarzyło?
- No właśnie nic! Cały czas byłam z przyjaciółkami albo z Leonem w domu. Poza tym po co miałabym kraść biżuterię, skoro mogłam ją sobie kupić?
- Rozumiem... Zrobimy tak. Ja przejrzę nagranie, załatwię na jutro rozprawę i wyciągnę cię stąd, a pani niech się wyśpi. Obiecuję, że to będzie pani ostatnia noc w tym miejscu.
- Dziękuję panu bardzo - powiedziałam i uścisnęłam jego dłoń.
Powróciła do mnie nadzieja. Jeśli dobrze pójdzie, już jutro wrócę do domu! Do Leona i Annabeth!

Następny dzień
Wstałam, zjadłam śniadanie, ogarnęłam się i policjant zaprowadził mnie do radiowozu. Nie wiem, co zamierza zrobić mój adwokat, ale wierzę, że stąd wyjdę. Na sali rozpraw byli już jacyś ludzie, również dziennikarze. Zobaczyłam też Leona i Federico.Mam nadzieję, że dzisiaj nikt nie będzie bił się z policjantami.
- Proszę wstać, wysoki sąd idzie.
Na salę weszła starsza kobieta w todze. 
- Proszę usiąść.
Zaczęła się rozprawa. Mój adwokat walczył jak lew, ale to na koniec zostawił najważniejszy dowód. 
- Na nagraniu wydaje się, że kobieta zgarniająca biżuterię to moja klientka, ale to nieprawda! Proszę się dokładniej przyjrzeć - powiedział i powiększył obraz. - Wyraźnie widać, że PERUKA się zsuwa z głowy, a pod nią są czarne włosy. Po drugie - powiedział i przewinął kawałek - tu na nadgarstku widać mały tatuaż w kształcie serduszka. Pani Castillo takiego nie posiada, ale nie to jest tu kluczowe. Na dalszej części nagrania widać, że ta kobieta ma na twarzy MASKĘ - powiedział z satysfakcją i przewinął do tego momentu. Faktycznie widać było, że skóra twarzy różni się od skóry szyi, ale nie to zwróciło moją uwagę.
- Czy mogę coś powiedzieć?
- Tak, proszę - powiedziała sędzia. Wstałam.
- Na nagraniu w tle widać jeszcze jakiegoś mężczyznę - powiedziałam. Pan Espinosa jeszcze bardziej powiększył obraz, a ja wstrzymałam oddech. Znałam tego człowieka...

__________________________
Kto to? O.o
Obiecuję, że Viola już żadnych spięć z policją mieć nie będzie :)
Może faktycznie trochę... kryminalne, ale uwielbiam czytać kryminały *.*
Tak więc od następnego rozdziału postaram się wprowadzić coś intrygującego i ciekawego, ale zgodnego z prawem ;)