Voy Por Ti

Voy Por Ti

czwartek, 7 listopada 2013

VBA i LBA

W tym tygodniu otrzymałam jedną nominację do VBA i siedem do LBA. Bardzo bardzo baardzo wszystkim dziękuję :* To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Cieszę się, że podoba Wam się moje opowiadanie. Ogromną przyjemność sprawia mi pisanie rozdziałów i czytanie Waszych komentarzy. Za każdym razem, gdy widzę że mam nowe komentarze na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech, a gdy je czytam dosłownie szczerzę się do ekranu. Kocham Was <3
No to przejdźmy do konkretów :)

Versatile Blogger Award
Jako nominowana muszę:
- pokazać na blogu nagrodę Versatile Blog Awards
- podziękować osobie, dzięki której zastałaś/eś włączona do gry
- ujawnić 7 faktów o sobie
- nominować 15 blogów, które według mnie na to zasługują.

Bardzo dziękuję Milenie Verdas :*
Fakty o mnie:
1. Mam 16 lat.
2. Naturalnie mam blond włosy, ale obecnie są czerwone XD
3. Rok wcześniej poszłam do szkoły, więc jestem najmłodsza w klasie.
4. Chodzę do drugiej klasy liceum na profil biologiczno-chemiczny.
5. Jestem straasznie nieśmiała.
6. Uwielbiam czekoladę *.*
7. Słucham piosenek z Violetty, ale też zespołów takich jak Metallica albo Zabili Mi Żółwia.

Liebster Blog Award
Pierwszą nominację do LBA otrzymałam od Cami Vilu. Bardzo dziękuję :*
Pytania:
1. Ulubiona postać z Violetty? (2 sezon)
Diego i Marco <3
2. Jak masz na imię?
Hania :)
3. Ile masz lat?
16
4. Ile masz już bloga?
24 listopada będą trzy miesiące. Jakoś szybko to zleciało :D
5. Byłaś już kiedyś nominowana?
Tak, byłam :)
6. Twoja ulubiona piosenka?
Na chwilę obecną Black Cherry Stone - All I'm Dreamin' Of <3
7. Twoja ulubiona potrawa?
Hm... Chyba pizza :D
8. Co najbardziej cenisz u przyjaciół?
To, że zawsze mogę na nich liczyć, zaufać im i nie zostawią mnie samej z problemami.
9. Co ci się najbardziej w tobie podoba?
Tak najbardziej, to chyba oczy.
10. Za co siebie nie lubisz?
Za moją nieśmiałość.
11. Jaki masz kolor oczu?
Zielone z piwnymi nalotami :)

Kolejną nominację otrzymałam od wiktorii grocholi. Dzięki :*
Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania 
2. Ile masz lat?
16
3. Wolisz Leonette, Dielette, Fedelette czy Tomasette?
Dielettę :D
4. Ulubiona para z serialu?
Dieletta i Marcesca
5. Ulubiona piosenka z serialu?
Salta i Are you ready for the ride?
6. Ulubiony film?
Łatwa dziewczyna
7. Wolisz Germangie czy Pablangie?
Germangie
8. Ulubiona postać z serialu?
Diego
9. Wolisz Naxi czy Caxi?
Naxi
10. Wolisz psy czy koty?
Zdecydowanie psy :)
11. Jakie jest twoje marzenie? 
Zwiedzić cały świat *.*


Kolejna nominacja od Veroniki Żerek Dziękuję :*
Pytania:
1. Jak masz na imię?
Hania
2. Ile masz lat?
16
3. Dlaczego oglądasz Violettę?
Lubię muzykę z serialu i mam podobne problemy, co bohaterowie xd
4. Ulubiona para z serialu?
Dieletta
5. Ulubiona piosenka z serialu?
Salta i Are you ready for the ride?
6. Ulubiony film?
Łatwa dziewczyna
7. Ulubiony aktor/ka?
Chris Evans, Emma Stone, Jakub Wesołowski i Tini Stoessel
8. Którą postać z serialu lubisz najbardziej?
Diego i Marco :)
9. Ulubiony piosenkarz/rka?
Tini Stoessel
10. Co robisz w wolnym czasie?
Czytam książki, słucham muzyki albo piszę bloga :)
11. Czytasz mojego bloga?
Nie, ale mam zamiar :)


Czwartą nominację do LBA otrzymałam od Evelci Comello. Bardzo dziękuję <3
Pytania:
1. Od kiedy prowadzisz bloga?
Od 24 sierpnia tego roku 
2. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Czarny i czerwony
3. Ile masz lat?
16
4. Jak się nazywasz?
Hania Lewandowska 
5. Jaki jest twój ulubiony film?
Łatwa dziewczyna
6. Skąd czerpiesz pomysły na rozdziały?
Hm... same mi wpadają do głowy :) szczególnie wieczorem, gdy już prawie śpię. Wtedy zazwyczaj zrywam się z łóżka i od razu to zapisuję :) Poza tym, osoby komentujące moje rozdziały mają świetne pomysły ;)
7. Cieszysz się, że zostałaś nominowana?
Bardzo, bardzo BARDZO!!! :D
8. Jaka jest twoja ulubiona aktorka?
Emma Stone i Tini Stoessel
9. Jaki jest twój ulubiony serial?
Violetta, Komisarz Alex i Pamiętniki Wampirów
10. Co robisz w wolnym czasie?
Czytam, słucham muzyki, piszę bloga :)
11. Jaki masz kolor włosów? 
Czerwone :D


Kolejna nominacja :D Bardzo dziękuję Catvang <3
Pytania:
1. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać, pisać, słuchać :D
2. Masz najlepszych przyjaciół?
TAK <3 Są takie dwie osoby, bez których nie wyobrażam sobie życia <3
3. Skąd pomysł na nazwę bloga?
Od jednej z moich ulubionych piosenek z Violetty :)
4. Ulubiony aktor?
Chris Evans i Jakub Wesołowski :)
5. Masz zwierzęta?
Pieska o imieniu Fifi :D
6. Twój ulubiony serial to...?
Violetta i Komisarz Alex
7. Ulubiona bajka z dzieciństwa to...?
Oj dużo tego... Ale taka najulubieńsza to Czerwony Kapturek :)
8. Skąd pomysł na nazwę profilu?
To moje imię i nazwisko :)
9. Skąd pomysł na pisanie bloga?
Uwielbiam czytać i postanowiłam sama sprawdzić się w roli "pisarki" XD
10. Twój ulubiony blogger?
Hm... Nie mam jednego, a w zasadzie jednej, ale bardzo lubię opowiadania Melanii Verdas, Emilii Verdas, MADZI IXX DEE, Aliśki M, xAdusix i Anonimusia ;)
11.Lubisz pisać rozdziały? 
Kocham <3


Bardzo dziękuję Viluśce Dominguez <3
Pytania:
1. Czego najbardziej w sobie nie lubisz?
Nieśmiałości -.-
2. Co jest twoim hobby?
Hm... Czytanie się liczy? :D No i blog :D
3. Jak często dodajesz/starasz się dodawać rozdziały?
Chciałabym codziennie, ale szkołą nie pozwala ;p Dodaję 2-3 w weekendy.
4. Co najbardziej ci się w sobie podoba?
Oczy :D
5. Jakiego koloru masz oczy?
Zielone z piwnymi plamkami
6. Co najbardziej lubisz robić?
Słuchać muzyki :)
7. Jaki jest twój ulubiony serialowy parring?
Dieletta
8. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
Black Stone Cherry - All I'm Dreamin' Of
9. Co najbardziej chciałbyś/łabyś dostać na święta?
Kolejną parę martensów *.*
10. Czytasz mojego bloga?
Jeszcze nie
11. Co sądzisz o serialu Violetta?
Jest śmieszny, momentami wzruszający i po prostu wspaniały <3


I ostatnia nominacja od Martiny Tini Stoessel. Wielkie dzięki :*
Pytania:
1. Ile masz lat?
16
2. Jak masz na imię?
Hania
3. Czy twoja rodzina wie, ze piszesz bloga? Jeśli nie, to dlaczego.
Tak, ale średnio ich to obchodzi ;p
4. Masz dni, kiedy chcesz porzucić blogowanie?
Jeszcze mi się nie zdarzyło :)
5. Masz rodzeństwo?
Dwóch młodszych braci -.-
6. Do jakich fandomów należysz?
W zasadzie do żadnych ;p
7. Ulubiony piosenkarz/piosenkarka/zespół?
Uff... Metallica, Tini Stoessel, Zabili Mi Żółwia, Pretty Maids, Selena Gomez i wieele innych :D 
8. Mieszkasz w mieście czy na wsi?
Mieście... A właściwie miasteczku -.-
9. Mówisz po hiszpańsku?
Trochę, ale wciąż się uczę :)
10. Masz ksywkę, pseudonim?
W podstawówce mówili na mnie Hermiona, bo uwielbiałam Pottera, a teraz jestem po prostu Hania... Czasem Haniuta :)
11. Czytasz mojego bloga?
Jeszcze nie.


MOJE PYTANIA:
1. Ile masz lat?
2. Jak masz na imię?
3. Co jest twoim marzeniem?
4. Ulubiona para z Violetty?
5. Czytasz mojego bloga?
6. Skąd czerpiesz inspirację na bloga?
7. Jak długo prowadzisz bloga?
8. Masz zwierzęta? Jeśli tak, to jakie? Jeśli nie, to czy chciałbyś/łabyś mieć?
9. Jaki masz kolor oczu i włosów?
10. Ulubiony film?
11. Ulubiona przekąska?


sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 37

Rozdział dla Gabi7138

Pobiegłam przerażona do pokoju, a to co zobaczyłam... To był po prostu szok! Maxi zwijał się ze śmiechu na podłodze, Leon miał czarną twarz i lekko przypalone brwi, a Anna wyglądała zza fotela, jakby się czegoś bała.
- Leoś, co znów zrobiłeś?
- To Maxi kazał - powiedział i sam zaczął się śmiać.
- Od was się raczej niczego nie dowiem. Anna, co te pajace zrobiły?
- Leon... Leon... Hahahah!
Co im się wszystkim stało? Do pokoju weszła Naty przebrana za czerwonego kapturka. Zastała całą trójkę leżącą na ziemi i zwijającą się ze śmiechu i mnie stojącą po środku tego cyrku.
- Co się stało?
- Sama chciałabym wiedzieć...
Poczekałyśmy jeszcze chwilę, aż się uspokoją.
- Leon, powiesz co się stało?
- Ja chciałem wystraszyć Maxiego, który wieszał lampki i... hahaha!!!
- Maxi może ty powiesz dalej? - zapytała Naty.
- Leon wziął petardę i wystrzelił, ja spadłem z drabinki, a Anna... hahahaha!!!!
- A ja pisnęłam, bo się wystraszyłam i wskoczyłam za fotel... haahhah!
- Odpaliłeś petardę w moim domu?! A ty mu na to pozwoliłeś?! - wrzasnęła Naty.
- Nie wiedziałem... - wydusił Maxi.
- Strzeliłeś przy dziecku?! - teraz ja wrzasnęłam na Leona.
- Nie wiedziałem, że się tak wystraszy. Obiecuję, że już będę grzeczny.
- Już za późno - powiedziałam i rozległ się dzwonek do drzwi. Naty wzięła mnie pod rękę i poszłyśmy otworzyć. Byłam zła, że zrobili coś takiego przy Annabeth i jeszcze się z tego śmiali! W drzwiach stali Fran i Marco. Ona była cyganką, a on muszkieterem. 
- Świetnie wyglądacie. Wchodźcie - powiedziała Naty.
- Lara i Fede zaraz tu będą - powiedziała Fran. - Co jest między nimi? - zapytała gdy usiadłyśmy w salonie. Marco poszedł do Leona i Maxiego, a po chwili śmiał się razem z nimi. Pewnie mu się pochwalili swoim wyczynem.
- W zasadzie, to Lara powinna wam to powiedzieć, ale... Ona i Fede są razem - powiedziałam.
- A co z Diego? - spytała Naty.
- Z nim tez o tym rozmawiałam. Powiedział, że tak naprawdę jej nie kocha, tylko bardzo mu się spodobała... takie zauroczenie. 
- Aa... No chyba że tak - w tej chwili ponownie rozległ się dzwonek. Naty chciała wstać, ale Maxi ją uprzedził.
- Ja otworzę dzióbku - powiedział.
- I tak jestem na ciebie zła.
- Co zrobili? - zapytała Fran. Zanim odpowiedziałam, podeszłą do nas Lara.
- Cześć dziewczyny! Fajny kostium? - była przebrana za syrenę. 
- Świetny, a co do chłopaków... - powiedziałam i opowiedziałam dziewczynom o pomyśle Leona. Podzielały opinię moją i Naty. Obie uznały, że było to głupi pomysł.
- To co? Zaczynamy imprezę? - zanim cokolwiek powiedziałyśmy, Maxi włączył muzykę z laptopa i zaczął tańczyć jak... Nie wiem jak co... Kiwał tułowiem w przód i w tył w rytm muzyki, jedną ręką machał w górę i w dół, a drugą trzymał się za głowę. Anna po raz kolejny leżała na podłodze i się śmiała.
- Zatańczymy? - usłyszałam głos Leona za sobą.
- Jasne - powiedziałam i złapałam Marco za ręce. Poszłam z nim na środek pokoju i zaczęliśmy tańczyć. Mina Leośka była bezcenna. D\Stał jak słup z rozdziawionymi ustami i szeroko otwartymi oczami. 
- Viola, o co chodzi? - zapytał Marco.
- Jestem zła na Leona. Musi się bardziej postarać, żebym z nim zatańczyła.
- Chodzi o tę petardę?
- Tak.
- To był tylko żart.
- Mam to powiedzieć Fran?
- Leon zachował naprawdę karygodnie - powiedział poważnie, a ja się zaśmiałam.
Kolejną piosenkę zatańczyłam z Fede, a potem z dziewczynami. Niestety zaczął mnie boleć kręgosłup i musiałam odpocząć. Zobaczyłam Leona tańczącego z Anną i jakoś poczułam ciepło na sercu. To takie kochane... Nie Violka! Musisz być silna. Niech tym razem się trochę postara. Piosenka się skończyła i podszedł do mnie mój narzeczony. 
- Długo się będziesz jeszcze gniewać?
- Zależy - odpowiedziałam chłodno.
- Mam dla ciebie owoce w bitej śmietanie - powiedział i pomachał mi talerzem przed nosem, a mi zrobiło się niedobrze. Owoce już mi się przejadły.
- Nie mam ochoty...
- Hm... a co powiesz na krewetki?
- Leon, niedobrze mi... - powiedziałam i pobiegłam do łazienki. Leon biegł za mną i w odpowiedniej chwili przytrzymał mi włosy. 
- Dziękuję - wyszeptałam. Przepłukałam sobie usta i wyszłam z łazienki. Wpadłam na Leona.
- Lepiej się czujesz? 
- Tak. Dziękuję. 
- Zawsze do usług królowo - powiedział i delikatnie mnie pocałował. Poczułam miły dreszcz.
- Nie! Leon, jestem zła - powiedziałam i chciałam się odsunąć, ale złapał mnie za rękę. Pocałował każdy palec po kolei, a potem zaczął mnie całować po ramieniu. Jak Gomez Morticię w Rodzinie Addamsów. 
- Kocham cię, skarbie. Najmocniej na świecie. Jesteś moim światełkiem w tunelu, najjaśniejszą gwiazdą, i powietrzem, którym oddycham. Jesteś najpiękniejszą, najmądrzejszą, najcudowniejszą, najwspanialszą, najukochańszą kobietą na świecie. Kocham cię Violetto. 
Gdy to mówił, wiedziałam, że naprawdę tak myśli, że jestem jedyną kobietą w jego życiu.
- Też cię kocham Leon - powiedziałam i pocałowałam go. Do salonu weszliśmy trzymając się za ręce. 
- Pójdę zrobić ci herbatę - powiedział i pocałował mnie w policzek. 
- Wybaczyłaś mu?! - zapytała oburzona Naty.
- Tak. Nie lubię się na niego gniewać. Poza tym, tak ładnie przeprosił...
- Ej, słuchajcie! - zawołał Maxi. - Hej! CISZA!!! - wszyscy momentalnie ucichli. - Dziękuję. Chciałem coś ogłosić, a właściwie zapytać... W życiu każdego faceta, przychodzi taki moment, że poznaje dziewczynę swojego życia. Ja miałem to szczęście poznać Natalię jeszcze w szkole. Mieliśmy lepsze i gorsze chwile. Dzisiaj na przykład jest ta gorsza, ale chcę to zmienić. Dlatego - powiedział, zszedł z krzesła i podszedł do Naty. - chcę zapytać. Naty, mój ukochany czerwony kapturku, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?


__________
Podoba się? :)
Leon i Maxi mieli tylko spaść z drabiny, ale strasznie mi się spodobał pomysł Anonimusia ;)
Dziękuję :*

piątek, 1 listopada 2013

Przepraszam

Bardzo przepraszam, że dzisiaj nie dałam rozdziału. Goście, sprzątanie, a teraz jestem całkowicie wykończona. Obiecuję, że jutro dodam dwa dłuugie :)
Anonimuś ;) zaskakujesz mnie :D Twój pomysł jest świetny, ale jednak nie to mi po głowie chodzi :D 
Milena Verdas, bardzo Ci dziękuję :) To wiele dla mnie znaczy :)
W ogóle kocham Was wszystkich <3

czwartek, 31 października 2013

Rozdział 36

Ten rozdział dedykuję Gabi7138 za zajęcie 2 miejsca i Anomimusiowi ;) za... Zresztą, będziesz wiedziała za co XD

- Wysoki sądzie, znam tego mężczyznę. To Mtias La Fontaine. A ta kobieta, to jego siostra Jade. Jest byłą narzeczoną mojego ojca.
- Czy jest ktoś, kto może to potwierdzić?
- Ja! - usłyszałam z końca sali. Odwróciłam się i zobaczyłam stojącego Leona.
- Proszę się przedstawić.
- Leon Verdas, narzeczony Violetty. Znam tych ludzi, i to z pewnością oni. 
Sędzia zadała jeszcze kilka pytań i poszła z przysięgłymi ustalić wyrok. Ja w międzyczasie rozejrzałam się po sali. Zobaczyłam wszystkich moich przyjaciół. Oni patrzyli na mnie i uśmiechali się chcąc dodać mi otuchy. Naprawdę doceniam to, że są tu, żeby mnie wspierać. Na salę weszli ludzie w togach.
- Ogłaszam, że pani Violetta Castillo jest niewinna. Koniec rozprawy. Fede i Marco zaczęli gwizdać, a Leon podbiegł do mnie uściskał mnie mocno i pocałował długo i namiętnie. 
- Strasznie mi tego brakowało - szepnęłam mu do ucha. 
Po chwili dołączyli do nas przyjaciele i razem wyszliśmy z budynku, do którego, miałam nadzieję, że już nie wrócę. Poszliśmy wszyscy do domu Fran i Marco na obiad. Czekała tam na nas Anna razem z Angie. Obie bardzo się ucieszyły na mój widok. Annabeth za nic nie chciała mnie puścić, nawet na krok. Wszędzie chodziła za mną i siedziała obok mnie. Cały czas ściskała mnie za rękę, jakby bała się, że zaraz znów mnie jej zabiorą. 
- Ej, słuchajcie! - zawołała Naty. - Przecież dzisiaj jest Halloween! Co powiecie na imprezę? U mnie i Maxiego o 19? 
Wszyscy się zgodziliśmy. Przyda nam się mała zabawa, mimo iż jesteśmy już dorośli.
- A ja tez mogę? - zapytała Anna patrząc na mnie tymi swoimi ślicznymi oczkami.
- Jasne, że tak - powiedział Maxi i roztrzepał jej włosy.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i rozjechaliśmy się do domów przygotować się do imprezy. W nowym mieszkaniu poszłam z Anną do sypialni i zaczęłyśmy przekopywać szafę w poszukiwaniu jakichś fajnych ubrań. Po pół godzinnym zastanowieniu Anna założyła to, a ja to. Weszłyśmy do salonu.
- Obie pięknie wyglądacie - powiedział Leon. - Śliczna księżniczka i królowa mroku. A jak moje przebranie?
- Świetne, mój ty zabójczo przystojny Draculo - powiedziałam i pocałowałam go w policzek, zostawiając ślad bordowej szminki. Piętnaście minut później byliśmy już u Naxi. Oczywiście jako pierwsi.
- Naty, pomóc ci?
- Jeśli możesz. Porozstawiaj te kubki i talerzyki, a ja postawię chipsy i kanapki.
- Sama to wszystko robiłaś?
- Maxi mi trochę pomógł, ale potem zajął się lampkami. Za kogo się przebrałaś?
- Hm... Nie wiem - zaśmiałam się. - Po prostu spodobała mi się ta sukienka... Może za Morticię Addams?
- Tak - uśmiechnęła się - to pasuje.
- A ty jesteś...
- Jeszcze nie mam przebrania - powiedziała. - Dopiero teraz pójdę założyć.
Ledwo Naty zniknęła za drzwiami usłyszałam huk i pisk Anny...


_____________
Kolejny jutro jakoś po południu :D
Mam nadzieję, że Wam się podoba :)
Anonimuś ;) czy znów siedzisz mi w głowie i wiesz co to za huk? :D

sobota, 26 października 2013

Rozdział 35

Kolejny rozdział dla Francesci Comello :)


Obudziłam się w gabinecie Esmeraldy. Na łóżku obok siedział Diego, a pani doktor tamowała mu krwotok z nosa. Podniosłam się i poczułam mdłości. Pobiegłam do łazienki i po chwili wróciłam na miejsce.
- Jak się czujesz? - zapytali jednocześnie.
- Dobrze, dziękuję. A ty? - zwróciłam się do Diego.
- Nie najgorzej.
- Dziękuję - powiedziałam, a on uśmiechnął się do mnie.
- No, jesteście wolni - powiedziała Esmeralda i otworzyła drzwi gabinetu. Poszliśmy każde w swoją stronę. W celi umyłam sobie twarz i ręce i usiadłam na łóżku. Znów poczułam się bezsilna. Godzinę później usłyszałam:
- Masz gości - podniosłam wzrok i zobaczyłam Leona, Annę, Fran i Marco. Łzy cisnęły mi się do oczu, ale nie chciałam przy nich płakać. Nie rozumiałam też, dlaczego nie mogę się z nimi zobaczyć w pokoju spotkań, tylko przez kraty... Pewnie chcą, żebym się przyznała.
- Viola! Viola! Kiedy wrócisz do domu?! Ja chcę żebyś wróciła! Violu, ja nie pójdę dopóki nie pójdziesz ze mną! Violetto, chodź z nami do domu - zaczęła płakać Annabeth. Tak bardzo chciałam ją teraz przytulić...
- Jak się czujesz? - zapytał zatroskany Marco.
- Mogłoby być lepiej - powiedziałam.
- Przyniosłam ci ciasteczka, ale nie pozwolili mi ich przynieść - powiedziała Fran smutnym głosem.
- Dziękuję...
- Violetto... Ja cię stąd wyciągnę. Obiecuję - powiedział Leon patrząc mi głęboko w oczy.
- Tylko nie rób nic głupiego, dobrze skarbie?
- Dobrze... 
- Koniec odwiedzin!
Przez kolejne kilka godzin miałam w uszach krzyk Anny, która nie chciała wracać beze mnie. 

Następnego dnia
Zjadłam śniadanie i trochę się ogarnęłam. O 10 mogłam wyjść na spacer, ale zrezygnowałam. Nie chciałam, żeby powtórzyła się sytuacja z wczoraj. Po obiedzie przyszedł do mnie mężczyzna w garniturze z teczką. Policjant wpuścił go do celi i poszedł.
- Dzień dobry. Nazywam się Rodrigo Espinosa, jestem adwokatem. Pani narzeczony do mnie zadzwonił - przedstawił się.
- Miło mi. Violetta Castillo - uścisnęłam jego dłoń.
- Może na początek mi pani powie, co się właściwie wydarzyło?
- No właśnie nic! Cały czas byłam z przyjaciółkami albo z Leonem w domu. Poza tym po co miałabym kraść biżuterię, skoro mogłam ją sobie kupić?
- Rozumiem... Zrobimy tak. Ja przejrzę nagranie, załatwię na jutro rozprawę i wyciągnę cię stąd, a pani niech się wyśpi. Obiecuję, że to będzie pani ostatnia noc w tym miejscu.
- Dziękuję panu bardzo - powiedziałam i uścisnęłam jego dłoń.
Powróciła do mnie nadzieja. Jeśli dobrze pójdzie, już jutro wrócę do domu! Do Leona i Annabeth!

Następny dzień
Wstałam, zjadłam śniadanie, ogarnęłam się i policjant zaprowadził mnie do radiowozu. Nie wiem, co zamierza zrobić mój adwokat, ale wierzę, że stąd wyjdę. Na sali rozpraw byli już jacyś ludzie, również dziennikarze. Zobaczyłam też Leona i Federico.Mam nadzieję, że dzisiaj nikt nie będzie bił się z policjantami.
- Proszę wstać, wysoki sąd idzie.
Na salę weszła starsza kobieta w todze. 
- Proszę usiąść.
Zaczęła się rozprawa. Mój adwokat walczył jak lew, ale to na koniec zostawił najważniejszy dowód. 
- Na nagraniu wydaje się, że kobieta zgarniająca biżuterię to moja klientka, ale to nieprawda! Proszę się dokładniej przyjrzeć - powiedział i powiększył obraz. - Wyraźnie widać, że PERUKA się zsuwa z głowy, a pod nią są czarne włosy. Po drugie - powiedział i przewinął kawałek - tu na nadgarstku widać mały tatuaż w kształcie serduszka. Pani Castillo takiego nie posiada, ale nie to jest tu kluczowe. Na dalszej części nagrania widać, że ta kobieta ma na twarzy MASKĘ - powiedział z satysfakcją i przewinął do tego momentu. Faktycznie widać było, że skóra twarzy różni się od skóry szyi, ale nie to zwróciło moją uwagę.
- Czy mogę coś powiedzieć?
- Tak, proszę - powiedziała sędzia. Wstałam.
- Na nagraniu w tle widać jeszcze jakiegoś mężczyznę - powiedziałam. Pan Espinosa jeszcze bardziej powiększył obraz, a ja wstrzymałam oddech. Znałam tego człowieka...

__________________________
Kto to? O.o
Obiecuję, że Viola już żadnych spięć z policją mieć nie będzie :)
Może faktycznie trochę... kryminalne, ale uwielbiam czytać kryminały *.*
Tak więc od następnego rozdziału postaram się wprowadzić coś intrygującego i ciekawego, ale zgodnego z prawem ;)

Rozdział 34

Ten rozdział jest z dedykacją dla Francesci Comello :)


- Jak to aresztowana? Za co? - zapytałam. Wszyscy patrzyli to na mnie, to na policjantów. O co znowu chodzi?!
- Za obrabowanie jubilera trzy przecznice dalej.
- Co proszę?! - nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Jakiego jubilera?!
- Kamery zarejestrowały panią zabierającą biżuterię z gablot u pana Garcio. Prosimy z nami - powiedział jeden z nich i założył mi kajdanki na ręce. Leon kłócił się z drugim funkcjonariuszem, ale oni pozostali niewzruszeni. Chwilę później siedziałam w radiowozie i jechałam na komisariat. Nie mogłam uwierzyć w to co się działo. To musiał być jakiś sen! Zaraz się obudzę przy Leonie i wszystko będzie dobrze... Ale nie było. Naprawdę zostanę zamknięta. Co ja mam teraz zrobić?! Przed wpuszczeniem mnie do aresztu przeszukali mnie, zabrali telefon, kolczyki, zegarek... Wszystko co miałam. Dali mi pomarańczowy uniform, biały podkoszulek i buty i zaprowadzili do łazienki. Przebrałam się, a oni zabrali moje ubrania. Dali szczoteczkę, pastę, szczotkę do włosów i dwa ręczniki. Zaprowadzili mnie do jednej z celi i zamknęli. Czułam się jak w transie... Usiadłam na twardym łóżku i po prostu rozpłakałam. Myślałam o Leonie, Annabeth, przyjaciołach i dziecku, które nosiłam. Co teraz będzie? Najpierw Diego, teraz ja... O co w tym wszystkim chodzi? Czy zawsze coś musi runąć?! Płakałam całą noc. Rano przynieśli śniadanie, ale nawet na nie nie spojrzałam. I tak nie byłabym w stanie nic przełknąć. Jakąś godzinę później przyszedł policjant i zaprowadził mnie do białego pomieszczenia. Domyśliłam się, że zaraz przebada mnie lekarz. Zza kotary wyszła blondynka w białym kitlu. Wyglądała na sympatyczną, al.e stanowczą kobietę. 
- Dzień dobry. Nazywam się Esmeralda Gonzalez. 
- Jestem Violetta Castillo.
Najpierw zadawał mi pytania, aby wypełnić kartę zdrowia. Zważyła mnie, zmierzyła wzrost i ciśnienie.
- Denerwujesz się - stwierdziła.
- Tak, bo powinnam teraz planować ślub z narzeczonym, zajmować się przybraną córką albo rozmawiać z przyjaciółkami, a zostałam aresztowana za nic! Jestem niewinna - rozpłakałam się.
- Wiesz... Każdy kto tu przychodzi mówi dokładnie to samo - spojrzałam na nią. - Ale ty mówisz szczerze. Widzę to w twoich oczach. Niestety nasi policjanci nie mają takiego wyczucia. Złapali cię, przesłuchają w ramach formalności, ale tak na prawdę mają w nosie, co im powiesz - powiedziała szczerze. - Ale wróćmy do badań... - pytała się czy mam wszystkie szczepienia, pobrała mi krew i zapytała - Jest coś co jeszcze powinnam wiedzieć? Jesteś na coś uczulona? Jeśli tak muszę to zgłosić kucharzowi? Masz jakieś szczególne wymogi co do jedzenia?
- Nie wiem, czy to się zalicza pod tę kategorię, ale jestem w ciąży.
- Który miesiąc?
- Pierwszy.
- Cóż... Porozmawiam z kucharzem, żeby dawał ci większe porcje - uśmiechnęła się miło. - I lepiej nie jedz tutejszego ryżu. Nie działa najlepiej na organizm. To chyba tyle. Do zobaczenia.
- Dziękuję - powiedziałam i wyszłam. Znów wróciłam do celi, ale tym razem czułam się trochę lepiej. W porze obiadowej przyszła do mnie Esmeralda.
- Przyniosłam ci obiad - powiedziała i usiadła na krześle. 
Zabrałam się do jedzenia i powiedziałam op co chodzi z moim aresztowaniem.
- Nie wierzę, że obrabowałaś jubilera. Nie wyglądasz na kryminalistkę.
Opowiedziałam jej później o Diego, Leonie i Annie. Słuchała z uwagą. Potem opowiedziała jak się tu znalazła i dlaczego nie zrezygnuje. Przyszedł czas na "spacer". Policjant tym razem nie zakuł mnie w kajdanki. Zaprowadził mnie na dwór i oznajmił, że wróci po godzinie. W rogu placu zobaczyłam drzewo i usiadłam pod nim. Zamknęłam oczy i myślałam.
- Violetta?
- Diego! - zawołałam i poderwałam się.
- Co ty tu robisz? - zapytał zdenerwowany.
Opowiedziałam mu co się wydarzyło. Z każdym moim słowem robił się coraz bardziej wściekły. Podszedł do jednego z policjantów i zaczął się z nim kłócić. Do mnie natomiast podszedł wielki osiłek, cały w tatuażach z blizną na policzku.
- Co taka ślicznotka robi w takim miejscu?
- Nic - powiedziałam wystraszona i chciałam go minąć, ale złapał mnie za rękę.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem.
- Ale ona z tobą tak - usłyszałam głos Diego. Goryl odwrócił się do niego i zapytał:
- A ty to kto?
- Nie twój interes. Puść ją.
Poczułam mocniejszy uścisk na ramieniu, a chwilę później leżałam na ziemi. Uderzyłam o coś głową i zobaczyłam tylko, że Diego też leży na ziemi, a ten facet go kopie. Potem było już czarno...


________
Jest trochę krótki, ale dodam dzisiaj jeszcze jeden :)
Może być? ;P

piątek, 25 października 2013

Rozdział 33

To na początek: Nikoletta aa zadała pytanie, kiedy zacznę dedykacje rozdziałów dziewczynom, które wygrały. Bardzo dziękuję za to pytanie. Może to brzmi głupio i żałośnie, ale zupełnie o tym zapomniałam, za co najmocniej przepraszam. Po prostu mam za dużo obowiązków. Pewnie też zauważyłyście, że w ogóle nie odwiedzam Waszych blogów i nie komentuję rozdziałów. Strasznie źle się z tym czuję, ale po prostu nie mam czasu żeby czytać to w tygodniu, a w weekend zwyczajnie nie mogę przeczytać wszystkiego. Bardzo Was za to przepraszam... 

Ten rozdział dedykuję Agustinie Verdas, która zajęła czwarte miejsce w konkursie :)

W przedpokoju stała Lara i całowała się z... Fede! Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Leon stał chwilę otępiały a potem zawołał:
- Ktoś mi powie o co tu chodzi?!
Oni momentalnie od siebie odskoczyli, a ja zdzieliłam ukochanego po głowie. Kocham go, ale jest tak dyskretny, jak ja utalentowana aktorsko, czyli wcale. 
- Aua! Za co?
- Potem - syknęłam. - Nie przejmujcie się nim.
- To... ja już pójdę - bąknął Fede i wyszedł. Lara popatrzyła na nas i uciekła do siebie. Leon chciał iść za nią, ale go zatrzymałam. Sama ruszyłam schodami na górę i weszłam do pokoju mojej przyjaciółki.
- Chcesz pogadać?
- Jestem straszna! Mój chłopak siedzi w więzieniu, a ja całuję się z jednym z jego najlepszych kumpli... 
- Lara, co właściwie się stało? Nie pomogę ci, jak nie będę znała całej historii...
- Fede przyszedł do mnie, bo ustaliliśmy, że razem pojedziemy do Diego. Do godziny odwiedzin było jeszcze trochę czasu, wiec zrobiłam nam herbatę. Świetnie nam się rozmawiało i zupełnie zapomniałam, o czasie... i o Diego... A potem jak wracałam z łazienki, potknęłam się o dywanik i on mnie złapał... i się pocałowaliśmy. Jestem najgorszą osobą na świecie! - rozpłakała się znowu.
- Lara... To nie przestępstwo, że spodobał ci się Federico.
- Ale Violu - przerwała mi. - Ja nigdy się tak nie czułam całując się z kimkolwiek. Nawet z Diego...
- Po pierwsze, przestań się nad sobą użalać. Po drugie, musisz szczerze porozmawiać z Diego, a macie sobie dużo do powiedzenia. I po trzecie, uspokój się. Będzie dobrze. I pamiętaj, że zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać, tak? - przytaknęła głową i przytuliła się do mnie. - A teraz głowa do góry. 
- Dzięki Violu. Co powiesz na zakupy? 
- To świetny pomysł! Kupimy od razu jakieś przekąski i napoje - spojrzała na mnie ze zdziwieniem. - Trzeba jakoś uczcić przeprowadzkę - uśmiechnęłam się. - Masz jakieś wieści od Cami, Naty i Ludmi? Ja nie gadałam z nimi od wieków!
- Cami i Broduey są na Karaibach, Ludmi i Tomas - w Hiszpanii u jego rodziców, a Naty i Maxi wracają dzisiaj z Francji. 
- No to na imprezie będziesz ty, Naty, Maxi, Fede, Fran, Marco i Angie z Pablo. Ubieraj się i lecimy.
Podczas gdy Lara się przebierała, ja wysłałam do wszystkich sms-a o przyjęciu. Zeszłam na dół i powiedziałam o moich planach Leonowi.
- I dlatego teraz pojedziemy do mieszkania, żeby je trochę ogarnąć, potem ja i Lara pójdziemy na zakupy, a ty zajmiesz się Anną i jedzeniem na imprezę, a jak wrócimy, pomożemy ci i dokończymy sprzątać, dobrze?
- Dla ciebie wszystko - uśmiechnął się i pocałował delikatnie, a potem pogłaskał po brzuchu. Dwie godziny później chodziłam z Larą po sklepach. W galerii spotkałyśmy Naty. Wyściskałyśmy się i poszłyśmy do restauracji. Lara zaczęła składać zamówienie;
- Ja poproszę szarlotkę i late odtłuszczone.
- Ja kremówkę i espresso.
- A ja... Muffina, rurkę z kremem i gofra z podwójną bitą śmietaną. Do tego gorącą czekoladę.
Dziewczyny popatrzyły na mnie jak na kosmitkę.
- No co? Mam usprawiedliwienie - powiedziałam i dotknęłam brzucha. Zjadłyśmy ciastka, wypiłyśmy napoje i znów ruszyłyśmy do sklepów. Po następnych dwóch godzinach miałyśmy po około 6 toreb każda. Zatrzymałyśmy taksówkę i pojechałyśmy do mojego nowego mieszkania. Wjechałyśmy windą na samą górę wieżowca i co zastałyśmy? Totalny chaos! Anna biegała po pokoju uciekając przed Marco. Fran darła się na niego, żeby był poważny i pomógł jej ze stołem. Leonowi kipiało mleko i wyskoczyło wieczko z blenedra. Cała kuchnia zachlapywana była przez koktail owocowy. Ja stałam po środku tego piekła i wrzasnęłam.
- DOSYĆ!!! Nawet na godzinę was z oka nie można spuścić? Marco, Anna - siadać na sofie! Fran, garnek z ognia. Leon wyłącz ten cholerny blender i jada po mop i ścierki. 
Wszyscy zrobili posłusznie, co powiedziałam. 
- To teraz tak, Leon i Marco idziecie z Anną do jej pokoju pobawić się z nią. Bez krzyków, ganiania i tłuczenia czegokolwiek. Ja z dziewczynami zajmę się resztą.
- Tak jest! - zawołał Marco i zasalutował zdrową ręką.
- Oni są gorsi od dzieci - powiedziała Lara i zaczęłyśmy sprzątać. Ona i Naty wzięły na siebie kuchnie, a ja i Fran salon. W dwie godziny mieszkanie wyglądało jak nowe. O 19 przyszli pierwsi goście, a pół godziny później wszyscy oprócz mnie byli już po kilku kieliszkach wina. O 21 poszłam położyć Annabeth spać. Usłyszałam dzwonek do drzwi, gdy wychodziłam z jej pokoju. Weszłam do salonu i zobaczyłam dwóch policjantów i bladego Leona patrzącego na mnie. 
- Pani Violetta Castillo? 
- Tak..
- Jest pani aresztowana. 


_______
Może być? :)